Spragnieni wolności powstają. Na straży polskości i ideałów wolnościowych

Dodano: 08/12/2021 - Nr 49 z 8 grudnia 2021

Historia [195 lat „Gazety Polskiej”]

195 lat temu, 1 grudnia 1826 roku, narodziła się „Gazeta Polska”. Dla zniewolonych Polaków nabierała szczególnego znaczenia, bo na przekór tłumiącej wolne słowo cenzurze, znamionowała wszystko to, co ojczyste, rodzime, polskie, nierozerwalnie związane z jestestwem narodu.

Z początkiem 1826 roku nad polskimi działaczami konspiracyjnymi zawisła groźba aresztowań i represji. Na ich tropie był już znany ze swej nienawiści do Polaków senator Mikołaj Nowosilcow. Nocą, 20 lutego, słychać było złowrogi stukot kibitek zatrzymujących się pod wieloma warszawskimi kamienicami. Aresztowali starego, schorowanego Stanisława Sołtyka – prezesa Towarzystwa Patriotycznego. Zabrali Wojciecha Grzymałę – referendarza stanu, zasłużonego w bitwie pod Borodino. Taki sam los spotkał Ignacego Prądzyńskiego. Seweryna Krzyżanowskiego, Andrzeja Plichtę, Aleksandra Michała Pocieja… Oskarżono ich o zdradę stanu, o spisek przeciwko carowi, o jakieś wielkie sprzysiężenie. Na całą Warszawę padł blady strach. 

Podczas gdy kolejna fala terroru ogarniała tonące w mrokach niewoli Królestwo Polskie, w kręgu warszawskich patriotów dojrzewała myśl o powołaniu do życia takiego organu prasowego, który stanąłby na straży polskości i ideałów wolnościowych. I tak pod koniec roku 1826 zrodziła się „Gazeta Polska”, przybierająca postać dziennika politycznego i literackiego, którego redakcję objęli szermierze idei romantycznych – Ksawery Bronikowski i Maurycy Mochnacki. Obaj działali w tajnych organizacjach niepodległościowych, byli więzieni na Lesznie, należeli do Sprzysiężenia Piotra Wysockiego, a potem walczyli w powstaniu listopadowym.   

Z trybuny romantyków przemawia Mochnacki

Przed wybuchem powstania listopadowego życie intelektualne Warszawy przeniosło się z salonów do kawiarni. Młodych publicystów „Gazety Polskiej” i ich przyjaciół rozmiłowanych w literaturze rodzącego się romantyzmu można było zobaczyć w kawiarni „U Brzezińskiej” na Krakowskim Przedmieściu. Godzinami rozprawiali tam o polityce, literaturze i sztuce, wertując przy wybornej czarnej najnowszy numer „Gazety Polskiej”. Recytowano z zapałem „Odę do młodości”, ustępy z „Konrada Wallenroda”, a nazwiska Mickiewicza, Schillera i Byrona nie schodziły z ust młodzieży. U „Brzezińskiej” nie mogło zabraknąć najwybitniejszego wówczas krytyka literackiego i muzycznego, jakim był Maurycy Mochnacki, za sprawą którego „Gazeta Polska” przeobraziła się w wiodący organ prasowy romantyków. Z radosnym przejęciem obwieszczał on nastanie nowej ery polskiej poezji znaczonej prekursorskimi dziełami Adama Mickiewicza, Antoniego Malczewskiego i Seweryna Goszczyńskiego. Jednocześnie wzywał polskich twórców, by czerpali z narodowego zdroju, jakim jest ich ojczysta historia, bo tylko naród świadomy swej przeszłości może kształtować przyszłość. Literatura zaś to zwierciadło życia narodu, który jedynie w niej „ma swoją refleksję, ma grunt pod sobą i uznanie samego siebie w jestestwie swoim”. Twórcy polskiego romantyzmu to ci, którzy „z gruzów przeszłości wydobyli porządek poetycki, historyczny, ojczystą rozbłyśniony nadzieją i blaskiem”. 

Główny organ prasowy powstańców listopadowych

Gdy Polacy w noc listopadową 1830 roku chwycili za broń, „Gazeta Polska” stała się głównym organem prasowym walczących o wolność powstańców. Była odważna i bezkompromisowa. Wywierała nieustanną presję na elity rządzące, domagała się radykalnych kroków od dyktatorów powstania – Chłopickiego, Skrzyneckiego i Krukowieckiego, wyrywała ze stanu odrętwienia i niewiary, zmuszała do działania. Docierała nawet na front, by pośród świstu kul i ognia artyleryjskiego prowadzić powstańców ku zwycięstwu. Za jej pośrednictwem Polacy mogli śledzić przebieg styczniowych obrad Sejmu i stać się świadkami detronizacji Mikołaja I. Mogli też przenieść się na pola bitewne pod Stoczek, Grochów, Wawer, Iganie i świętować kolejne tryumfy polskiego oręża. „Gazeta Polska” towarzyszyła też narodowi w najtrudniejszych chwilach, zwłaszcza podczas wrześniowego oblężenia stolicy przez wojska Iwana Paskiewicza, kiedy to poległ odznaczający się niebywałym bohaterstwem generał Józef Sowiński – niezłomny obrońca szańców Woli. 

Gdy powstanie listopadowe upadło, „Gazecie Polskiej”, skompromitowanej w oczach caratu burzycielce politycznego status quo, udało się przetrwać. Mimo iż surowa cenzura sparaliżowała ruch wydawniczy, ukazywała się nadal, choć pod zmienionym nagłówkiem jako „Gazeta Codzienna”, bo słowo „Polska” stało się zakazane. Pierwotny tytuł pismu przywróci w 1861 roku Józef Ignacy Kraszewski – jeden z najpłodniejszych pisarzy świata, autor 220 powieści i 150 opowiadań, badacz ojczystych dziejów, publicysta, a zarazem redaktor naczelny „Gazety Polskiej” w latach 1859–1862, który uczynił ją najbardziej wpływowym i poczytnym pismem polskim.

Tradycja i postęp

W okresie popowstaniowym, gdy szalejąca cezura tłumiła na nowo każdy przejaw wolności słowa, „Gazeta” kierowała uwagę rodaków ku ojczystej przeszłości, pragnąc, by czerpali z niej siłę do przetrwania. Przywoływała czasy ziemiańskiej szczęśliwości i rycerskiej chwały, odsłaniała najpiękniejsze karty polskich dziejów, bogatej kultury i obyczajowości, co w okresie rozbiorów służyć miało umacnianiu tożsamości narodowej i więzi wspólnotowych. Jednocześnie głosiła tryumf postępu cywilizacyjnego, przemawiała głosem ekspertów, wynalazców i naukowców, donosząc o „cudach pary”, Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej, machinie latającej Hensona, oświetlaniu ulic paryskich elektrycznością. Oprowadzała swoich czytelników po londyńskiej Wystawie Światowej (1851), której symbolem stał się Pałac Kryształowy – jeden z najbardziej wizjonerskich i odważnych projektów architektonicznych XIX wieku.

W styczniową noc

Gdy wybuchło powstanie styczniowe, właściciel „Gazety Polskiej” i znany warszawski bankier Leopold Kronenberg nie szczędził pieniędzy dla powstańców. Finansował zakup broni i jej przerzuty z zagranicy. Pozostająca w szponach cenzury gazeta przyjęła strategię przedrukowywania  informacji o przebiegu działań powstańczych z urzędowego „Dziennika Powszechnego”, dzięki czemu Polacy dowiadywali się, że walki toczą się wszędzie, że liczebność powstańców jest ciągle znaczna, a determinacja walczących ogromna. 

Dwóch noblistów i plejada mistrzów pióra

Od początku swego istnienia „Gazeta Polska” była orędowniczką ojczystej literatury i sztuki, bo w czasach narodowej niewoli właśnie w nich wyrażała się najistotniejsza treść duchowego życia Polaków. Jej czytelnicy wraz z Józefem Ignacym Kraszewskim mogli zgłębiać prapoczątki dziejów Polski i jej cywilizacji, poznać barwne życie ojca polskiej literatury Mikołaja Reja, popłynąć gondolą przez Canal Grande i wniknąć w historię Wenecji, a z Henrykiem Sienkiewiczem wyprawić się na Dziki Zachód i do złotej Kalifornii, odkrywać mroczne sekrety dworu Nerona i zejść do katakumb, by wsłuchać się w słowa Apostoła Piotra. Na łamach „Gazety Polskiej” twórca „Trylogii” zabłysnął najpierw dwoma cyklami oryginalnych felietonów „Bez tytułu” i „Chwila obecna”, by wkrótce podbić serca czytelników „Listami z podróży do Ameryki”, opowiadaniami i nowelami (m.in. „Za chlebem”, „Przez stepy”, „Szkice węglem”), a przede wszystkim powieścią „Quo vadis?”, która opublikowana po raz pierwszy w „Gazecie Polskiej” (1895–1896), przesądziła o przyznaniu pisarzowi literackiej Nagrody Nobla. 

W drugiej połowie XIX wieku dziennik przeistoczył się w trybunę pozytywistów. Największy z nich, Bolesław Prus, dał się poznać czytelnikom nie tylko jako świetny felietonista i kronikarz życia stolicy, lecz także jako twórca powieści „Pałac i rudera”, mówiącej o warszawskich filantropach i biedakach. Z kolei Eliza Orzeszkowa – wybitna powieściopisarka, prawdziwa instytucja życia narodowego i kandydatka do Nagrody Nobla – zaistniała w „Gazecie Polskiej” jako apologetka ideałów pozytywistycznych, obrończyni praw kobiet i autorka powieści „Cham”, w której stworzyła prekursorski portret „osobowości zdominowanej przez nerwowość”.  

Wśród najwybitniejszych indywidualności twórczych „Gazety Polskiej” znalazł się także młodopolski geniusz, Władysław Stanisław Reymont – autor „Chłopów” i „Ziemi obiecanej”, laureat literackiej Nagrody Nobla. Ten rewelator życia narodowego publikował w dzienniku przemawiające do wyobraźni reportaże z ziemi włoskiej oraz nowele z tomu „W jesienną noc” – zrodzone z ducha ojczystej ziemi i wnikające w tajemnicę wszechogarniającej natury. 

Polacy nie dadzą się wynarodowić 

Gdy na czele „Gazety Polskiej” stawał Jan Gadomski – „czujny szermierz idei narodowej” –rozpoczynał się wiek XX, a polityczny ucisk ze strony zaborcy nie ustawał. Dopiero rok 1905, w którym Rosja poniosła druzgocącą klęskę w wojnie z Japonią, a społeczeństwo ogarnęło rewolucyjne wrzenie, przyniósł Polakom nadzieję na tak długo oczekiwane zmiany. Mimo krwawych aktów terroru ze strony wojska Polacy jednoczyli się pod sztandarami wolności, a manifestacje patriotyczne nie miały końca. „Gazeta”, solidaryzując się ze spragnionymi wolności, żądała nadania Królestwu całkowitej autonomii, wprowadzenia języka ojczystego w szkołach, sądach i urzędach, faktycznego reprezentowania polskich interesów przez samorządy miejskie i ziemskie oraz przez sejm krajowy w Warszawie. 

Wraz z końcem 1906 roku redaktorem naczelnym pisma został Roman Dmowski – działacz niepodległościowy, współzałożyciel i przywódca Narodowej Demokracji, który ze szpalt „Gazety Polskiej” wzywał rodaków do walki o prawa narodowe i autonomię Królestwa Polskiego. Sam zamierzał stoczyć ją jako poseł Koła Polskiego w Dumie Państwowej, ale gdy okazało się, że działania parlamentarne zawiodły, w „Gazecie Polskiej” ukazał się artykuł pod tytułem „Zginęła na zawsze…” („GP” 1907, nr 173–174). Jego autor stwierdzał z całą mocą, że wbrew bezwzględnej polityce rusyfikacyjnej caratu Polacy nie dadzą się wynarodowić – „naród polski żyje, wewnętrznie się rozwinął i umocnił”. Po opublikowaniu tego artykułu „Gazeta Polska” nagle przestała się ukazywać, najprawdopodobniej zawieszona przez władze carskie jako bezkompromisowa bojowniczka o polską sprawę.   

Trybuna rycerzy II RP 

Swojej reaktywacji „Gazeta Polska” doczekała się w wolnej już ojczyźnie – 30 października 1929 roku, stając się głównym organem prasowym piłsudczyków, czyli tych, którzy u boku Marszałka Józefa Piłsudskiego walczyli o Niepodległą, a potem, oddając się służbie II Rzeczypospolitej, przystąpili do budowy Polski silnej i  nowoczesnej, a zarazem świadomej swych korzeni. Na nieprzeliczonych stronicach dziennika tętni życiem historia Legionów wskrzeszana w artykułach rocznicowych, szkicach i esejach historycznych poświęconych walkom o niepodległość z lat 1914–1918. Jednocześnie „Gazeta Polska” odsłania wszystkie ważne sfery życia Polski międzywojennej. „W Gdyni, w COP i w Warszawie widzi się żywszy postęp, rozsadzanie zbutwiałych ram, szukanie nowych dróg, realizację przemyślanej planowej koncepcji. Tu powstają początki nowej Polski” – pisano o największych zdobyczach gospodarczych odrodzonego państwa. Na łamach pisma wypowiadały się najważniejsze osobistości państwowe z Józefem Piłsudskim na czele, publikowali wielcy twórcy polskiej literatury – Zofia Nałkowska, Maria Kuncewiczowa, Pola Gojawiczyńska, Zofia Kossak, Kazimierz Wierzyński, Jan Lechoń, Juliusz Kaden-Bandrowski, Wacław Sieroszewski oraz ci wszyscy, którzy pragnęli z całej duszy, by spełniło się marzenie Stefana Żeromskiego o Polsce szklanych domów. Gdy zaś we wrześniu 1939 roku wybiła godzina próby, gotowi byli znów stanąć do walki o Niepodległą.

„Gazeta Polska” XXI wieku

W 1993 roku, kilka lat po tryumfie „Solidarności”, powstała „Gazeta Polska”  aspirująca do roli kontynuatorki swojej XIX-wiecznej i międzywojennej poprzedniczki. Ten ogólnopolski tygodnik o profilu prawicowo-konserwatywnym, ukazujący się od 2005 roku pod redakcją Tomasza Sakiewicza, wnika w nurt życia społeczno-politycznego, hołduje tradycjom patriotycznym i wartościom chrześcijańskim, walczy o prawdę historyczną, a jego czytelnicy, działający często w klubach „Gazety Polskiej”, wywierają znaczący wpływ na kształtowanie się współczesnej rzeczywistości. 

     

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze