Między mini-szczytem a szczytem szczytów. Gra o jedność UE

Świat [Bruksela mówi głosem Grupy Wyszehradzkiej]

Mimo że na dwa dni przed szczytem Rady Europejskiej odbyło się w Radzie UE wysłuchanie Polski w ramach procedury art. 7, to naszemu rządowi udało się zachować podmiotowość i, dzięki współpracy z grupą V4, uzyskać rozwiązania, które są dla Polski korzystne. Już chwilę po tym, jak Mateusz Morawiecki ogłosił, że konkluzje Rady Europejskiej dotyczące migracji, przyjęte w nocy z czwartku na piątek, są wielkim sukcesem Polski, pojawiły się cyniczne uśmiechy, że oto kolejny raz mamy do czynienia z dmuchaniem politycznego balona. Według krytyków, sukces mający polegać na uniknięciu mechanizmu przymusowej relokacji nic nie znaczy, bo i tak nikt takiego mechanizmu nie miał w planach. Gdybyśmy jednak posłuchali tych samych krytyków przed szczytem, to usłyszelibyśmy, że polski rząd postawił się w tak trudnej pozycji, że czeka go wyłącznie klęska. Kardynalnym błędem miała być odmowa udziału w zorganizowanym ad hoc przez Jean Claude’a Junckera mini-szczycie. Wysłuchanie Polski
     
13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze