A to Polska właśnie

Felieton [Widziane z Brukseli]

Jadę bocznymi drogami, przemieszczając się między Piłą a Poznaniem. Samochodem rzuca, bo to przecież nie autostrada. Drogi nawet kręte jak na równinę. Mijam Uchorowo, po prawej stronie będzie Starczanowo, ale ja jadę w kierunku Murowanej Gośliny, bo to kierunek na stolicę Wielkopolski. Duży krzyż stoi przy drodze. Piękna pogoda. Kłębiaste chmury na błękitnym niebie, zadbane domy i ogrody po prawej i lewej. Kusi mnie, żeby skręcić w kompletny już interior, ale obowiązki wzywają, a jeszcze dzisiaj muszę być w stolicy jednego z pięciu największych krajów UE – czyli Warszawie. Mijam Białężyn, po prawej i lewej tym razem łąki, w głębi lasy, wyprzedzam traktor, gorzej z dużą betoniarką, tzw. gruszką. Jestem w Białęgach i myślę sobie za Wyspiańskim: „A to Polska właśnie”. Ostatnio sporo jeżdżę po Polsce, w ramach akcji Prawa i Sprawiedliwości „Polska jest jedna”. Byłem na Górnym Śląsku, w Knurowie i Rybniku, byłem nieopodal stąd, w Połajewie, Czarnkowie i Wronkach – tam
     
37%
pozostało do przeczytania: 63%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze