Podróżować wygodnie

Rafał i Remigiusz starają się, by ich plecaki, łóżka, namioty, ubrania i zapasy jedzenia były lżejsze od powietrza. Albert i Igor w podróż zabierają własne krzesła, łóżka i zastawę stołową. Jednym i drugim chodzi o wygodę.

Po prostu trzeba się przełączać. Trenuję to dość często, ale czasem sytuacja potrafi mnie zaskoczyć. Nie wyobrażam siebie poranka bez kawy ugotowanej po trapersku. W domu przyrządzam ją na kuchence gazowej, poza domem – gotuję na rozkładanej kuchence na paliwo stałe, w żarze paleniska kowalskiego, na ognisku. Rafał i Remek – popularyzatorzy turystyki ultra-light – korzystają z miniaturowej kuchenki gazowej, tytanowych naczyń i składanych kubków. Igor – rekonstruktor historyczny – rozstawia nad ogniem żeliwny, kuty ruszt, na nim stawia takiż (żeliwny, kuty, ciężki) rondel, w którym gotujemy kawę dla kilku osób, rozlewaną później do szklanych pucharów lub glinianych czy drewnianych kubków. Albert – współczesna reinkarnacja Mieszka I – nie przyrządza kawy, Albert zleca to zadanie zabranym w podróż (jako bagaż podręczny) poddanym.

Remek i Rafał rozwieszają między drzewami wykonane w kosmicznej technologii pałatki i hamaki, puchowe śpiwory (po skompresowaniu mające wielkość dwóch pięści) dopełniają obrazu superlekkiej sypialni. Zaś Albert noc poza domem spędzi na drewnianym, składanym łożu, z rzeźbionym wezgłowiem i „pościelą” z kilkunastu zwierzęcych skór, ustawionym w namiocie wielkości średniej warszawskiej kawalerki.
To wszystko kwestia wygody. Gdy ruszam w las z Remkiem i Rafałem, zabieram plecak, którego ciężar nie będzie przeszkadzał w przejściu planowanej trasy, a zawartość pozwoli na w miarę wygodne obozowanie. Ruszając na spotkanie z historią, pakuję na jucznego łosia (czyli do bagażnika starego volvo) worki z odzieżą, drewniane miski, kociołki, skóry, koce, broń i narzędzia.


Prestiż się liczy
Namioty towarzyszą ludzkości, odkąd dość ważną rolę w...
[pozostało do przeczytania 28% tekstu]
Dostęp do artykułów: