Royal babe – prol babe

Wyrok na małego Alfiego Evansa był wyrokiem śmierci. W cywilizacji, w której nie ma już kary śmierci. Szpital przy pomocy sądu zabił 23-miesięczne dziecko. Sędziowie i lekarze robili wszystko, aby chłopczyk nie opuścił żywy szpitala w Liverpoolu. Skazali dziecko na „opiekę kończącą życie” i odmówili wywiezienia go na leczenie do Włoch, bo „przewiezienie do innego szpitala zagrażało życiu”. To mord sądowy.

Lekarze przyznali, że nie wiedzą, co dziecku dolega. Pomylili się, mówiąc, że umrze bez sztucznego podawania tlenu. Wiedzieli jednak, że dalsza terapia „nie jest w jego najlepszym interesie” i może być „daremna” i „nieludzka”. Ten upór szokuje. I budzi podejrzenia.

Mogą być dwa powody tych niezrozumiałych działań. Ideologiczny i kryminalny.

Być może Alfie został wybrany jako przypadek precedensowy. W liberalnym państwie niedalekiej przyszłości o eutanazji ma decydować urzędnik magistratu zarządzający budżetem komunalnej służby zdrowia. Zachodni świat pogodził się z usypianiem ludzi starszych i chorych ze względów ekonomicznych. Aby przetrwać, marginalizując chrześcijaństwo, cywilizacja zachodnia musi mieć możliwość arbitralnego zabijania dowolnej osoby. Sędzia wydający szokujący wyrok jest działaczem LGBT. Rewolucja, która opanowała instytucje, już zmiażdżyła zachodnią cywilizację, usuwając chrześcijaństwo.

Alfie odzyskał przytomność, ale cztery doby od odłączenia od respiratora wciąż nie był żywiony. Dostawał jedynie elektrolity i glukozę. Miał niezależnie od wszystkiego umrzeć. Dlaczego? Być może do wątku ideologicznego dochodzi wątek kryminalny. W szpitalu, który uwięził Alfiego, w latach 1988–1995 bez zgody rodzin pobrano, przechowywano i dysponowano organami 850 martwych niemowląt. Bez zgody rodziców przechowywano tam także szczątki 1500 dzieci poronionych, wyabortowanych i martwo urodzonych. Pracujący w tym ośrodku od 1988 r. holenderski patolog Dick van Velzen systematycznie zlecał nielegalne...
[pozostało do przeczytania 18% tekstu]
Dostęp do artykułów: