Royal babe – prol babe

Felieton [PostFelieton]

Wyrok na małego Alfiego Evansa był wyrokiem śmierci. W cywilizacji, w której nie ma już kary śmierci. Szpital przy pomocy sądu zabił 23-miesięczne dziecko. Sędziowie i lekarze robili wszystko, aby chłopczyk nie opuścił żywy szpitala w Liverpoolu. Skazali dziecko na „opiekę kończącą życie” i odmówili wywiezienia go na leczenie do Włoch, bo „przewiezienie do innego szpitala zagrażało życiu”. To mord sądowy. Lekarze przyznali, że nie wiedzą, co dziecku dolega. Pomylili się, mówiąc, że umrze bez sztucznego podawania tlenu. Wiedzieli jednak, że dalsza terapia „nie jest w jego najlepszym interesie” i może być „daremna” i „nieludzka”. Ten upór szokuje. I budzi podejrzenia. Mogą być dwa powody tych niezrozumiałych działań. Ideologiczny i kryminalny. Być może Alfie został wybrany jako przypadek precedensowy. W liberalnym państwie niedalekiej przyszłości o eutanazji ma decydować urzędnik magistratu zarządzający budżetem komunalnej służby zdrowia. Zachodni świat pogodził się z
     
40%
pozostało do przeczytania: 60%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze