Ziemie utracone

Na odpowiedzi „co by było, gdyby” mogą pozwalać sobie historie alternatywne.

Jednak korci wizja udanego eksperymentu Rzeczypospolitej Trojga (z Ukrainą), a może Wielu Narodów (mimo przepaści językowej łączyła nas z Węgrami zawsze jakaś wspólnota ducha). Od innych imperiów budowanych w tamtych czasach ogniem i mieczem różniły nas pokojowość naszych unii, tolerancja religijna (również wobec Żydów i muzułmanów), a także atrakcyjność demokracji szlacheckiej...

Jednak faza budowania potraktowana została w pracy marginalnie, ponad 90 proc. stanowi opis straty, podziałów i konfliktów, które, głównie z poduszczenia obcych, „zatruły krew pobratymczą”. „Chmielnicki nie musiał poddawać swego kraju Rosji, czego u schyłku życia żałował, ale odkręcić nie potrafił”, „Inni negocjatorzy przy innych nastrojach w kraju
– a w efekcie Ryskiego Traktatu (1921) mogła powstać dalej sięgająca na wschód Rzeczpospolita, bardziej federacyjna i bardziej prometejska”...

Zaletą książki jest udowadnianie, że oprócz własnych grzechów i zaniedbań przemożny wpływ na losy tych rubieży (mój nieżyjący kolega historyk lubił podkreślać: „Jaka rubież, Brześć, Grodno czy Łuck – to jak najbardziej Polska centralna!”) mieli obcy – zabory, wynaradawianie, kolonizacja, wreszcie zręczne przeciwstawianie dążeń ludności autochtonicznej Polakom, budzenie szowinizmów, których efektem były rzezie wołyńskie, czy obecna zakrawająca na paranoję antypolska polityka władz Litwy. Swe zasługi mieli tu Moskal i Austriak, ale dopiero dwa wielkie walce niemieckiego nazizmu i rosyjskiego komunizmu przetaczające się przez środkową Europę definitywnie zmiażdżyły Kresy, odmieniając losy ich odwiecznych mieszkańców. Radykalnie zmienił się nawet pejzaż. Poza starówkami Wilna i Lwowa ślady polskie uosabiane przez dwory i kościoły wyrywano z korzeniami. Zmieniono skład ludnościowy, sfałszowano historię tak gruntownie, że nawet dziś w suwerennych krajach młodzież szkolna jest karmiona...
[pozostało do przeczytania 29% tekstu]
Dostęp do artykułów: