Wielkim głodem w Prawo i Sprawiedliwość

Politolog Giovanni Sartori twierdził, że jeśli intelektualista, choćby najlepszy, oddala się od tematu swojej specjalizacji, to coraz częściej mija się z prawdą. W przypadku Anne Applebaum trudno jej odmówić przenikliwości w sprawach sowieckich sprzed siedmiu dekad – i słuchać hadko, gdy komentuje współczesność.

Czytając monumentalną trylogię autorki: „Gułag”, „Za żelazna kurtyną”, „Czerwony głód”, można by jej wysłać zaproszenie do komitetu honorowego Prawa i Sprawiedliwości. Autorka, laureatka Pulitzera z 2004 r., właśnie za „Gułag”, zwalcza pozytywny wizerunek komunizmu i Związku Sowieckiego. Oburza się przenikaniem czerwonych symboli do popkultury, beztroską jej odbiorców. Odnotowuje targowiska z pamiątkami w czeskiej Pradze: „Wśród tych drobiazgów były też sowieckie parafernalia wojskowe: czapki, epolety, klamry od pasków i cynowe znaczki z Leninem i Breżniewem” – pisze we wstępie do „Gułagu”. „Większość klientów kupujących sowieckie emblematy stanowili amerykańscy lub zachodnioeuropejscy turyści. Zapewne oburzyliby się na samą myśl o noszeniu w klapie swastyki” – podsumowuje. Piętnuje nie tylko system sowiecki, widząc jego zło już w założeniach socjalizmu, a nie tylko w „błędach i wypaczeniach”. Potępia też tych intelektualistów Zachodu, którzy dali się uwieść Stalinowi lub przemilczeli potworne zbrodnie ZSRS. Przytacza Sartre’a, oburzonego wykorzystywaniem tematu komunistycznych obozów koncentracyjnych do uderzania w sowiecki reżim. Przytacza sympatie Bertolda Brechta do stalinizmu. Te treści mogłyby się znaleźć w „Gazecie Polskiej”!

Historia mówi prawdę
Co więcej, badaczka jest wrażliwa na cierpienie Polaków pod sowiecką okupacją, wielokrotnie podkreśla wagę naszej martyrologii, nie zapominając także o innych narodach. Applebaum zdaje się naprawiać błędy zachodnich elit, które o komunizmie mówiły bzdury, przyzwalając na zniewolenie jednej piątej świata. Opisanie „Czerwonego głodu”, a więc...
[pozostało do przeczytania 67% tekstu]
Dostęp do artykułów: