Kolejna wojenka Gomułki

Sowieci od początku zaszczepiali w Polsce antysemityzm. Ambasada sowiecka w Warszawie wielokrotnie sterowała nastrojami partyjnymi tak, by przeświadczenie o knowaniach żydowskich rosło. Breżniew przekonywał Gomułkę, że towarzysze żydowscy krytykują politykę ZSRS wobec Izraela, a towarzysz Wiesław zapewniał, że nie dopuści do głosu żydowskiej V kolumny – mówi Antoni Zambrowski. Rozmawiają Jakub Maciejewski i Wojciech Mucha


Co właściwie zaszło w marcu 1968 roku?

Była to jedna z kilku wewnętrznych wojen, którą rozpoczął Władysław Gomułka. Pierwszą była wojna z Kościołem w 1966 roku, skoncentrowana na osobie kardynała Stefana Wyszyńskiego i biskupach polskich, którzy z ław soborowych napisali list do biskupów niemieckich ze słynną frazą: „Wybaczamy i prosimy o wybaczenie”. Później była wojna sześciodniowa, w której wojsko izraelskie popierane przez Zachód pobiło Arabów wspieranych przez Moskwę. Ostatnią wojną Gomułki był Grudzień 1970 roku, ale z robotnikami towarzysz Wiesław już nie wygrał – Moskwa uznała, że jest tego za wiele i postanowiła go zdjąć ze stanowiska.

Antysemicka nagonka była więc dziełem ludzi PZPR?

W marcu 1968 r. polska ulica żywiołowo manifestowała swoje sympatie do Izraela, do tego stopnia, że wielu młodych mężczyzn zapuszczało brody, zgodnie ze stereotypem „brodatego Żyda”. Pamiętam, że masa ludzi chodziła z brodami. Ja siedziałem wówczas w więzieniu, ale jeśli widziałem jakiegoś młodego człowieka z zewnątrz, to właśnie z tą demonstracyjnie zapuszczoną brodą.

Za co Pan siedział w więzieniu?

Zostałem oskarżony o to, że byłem na wiecu na Uniwersytecie Warszawskim 8 marca, co było niezgodne z prawdą. Mój ówczesny szef w Instytucie Organizacji Przemysłu Maszynowego dowiedział się, że będzie studencka rozróba, a że mnie znał jako niechętnego władzy, to wolał mnie mieć na oku. Wcześniej wyrzucono mnie z partii i z...
[pozostało do przeczytania 71% tekstu]
Dostęp do artykułów: