„Nie chce mi się”

Dodano: 13/03/2012 - Nr 11 z 14 marca 2012

Radykalnie nie chce mi się pisać o minister Joannie M. Dla Tuska byłoby lepiej, żeby „ministrę” zakneblował. Co kobita powie, to gafa. Nawet prezydent Bronisław K. może dziś czuć się trochę zagrożony, bo i jego pozycja jako Mistrza Gafy jest też zagrożona. Pani minister od sportu nie zna się, co prawda, na sporcie, ale nie miejmy zbyt dużych wymagań. A bo to za PRL-u minister Kłonica znał się na rolnictwie, a gen. Oliwa na walce z alkoholizmem? Nie bądźmy aptekarzami, nie zajmujmy się drobiazgami, minister sportu nie ma bladego pojęcia o dziedzinie, którą się zajmuje. Ale jak sobie Tusk chce strzelać w kolano, to niech se chłop strzela. Jeszcze mu nabojów większego kalibru dostarcza. W tym roku mamy największą sportową imprezę w historii Polski, czyli Euro 2012, oraz Igrzyska Olimpijskie, a minister Joanna M. sportu dopiero się uczy. Kurs ma przyśpieszony, niczym dawny, wieczorowy kurs marksizmu-leninizmu. Szkoda tylko, że jest tak kosztowny. Ale na biednego (o rządzie mowa) nie
     
31%
pozostało do przeczytania: 69%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze