Oj chmielu, chmielu...

Poza czasem

Polscy odtwórcy okresu średniowiecza dali się poznać w świecie jako świetni znawcy epoki. Wojownicy spuszczają łomot przeciwnikom na europejskich polach bitew, szkutnicy budują repliki łodzi, które kupują od nich skandynawskie muzea, rzemieślnicy tworzą broń, biżuterię i przedmioty codziennego użytku, które cieszą się uznaniem wśród współczesnych wikingów. W jednym tylko pozostajemy w tyle, w… śpiewaniu. Kilka lat temu na woliński plac budowy zabłądziła grupa młodych „wikingów” ze Szwajcarii. Znaleźli zatrudnienie przy budowie naszej chaty (przyszłej siedziby nieformalnej grupy rzemieślniczej, znanej na Wolinie jako Imperium). Pracowali chętnie i dobrze, dlatego od tamtej pory zawsze są miłymi gośćmi w imperialnych progach. Co roku, podczas letniego festiwalu Słowian i Wikingów, organizujemy dla „naszych Szwajcarów” wieczerzę, w trakcie której dumni Helweci mają okazję popróbować specjałów polskiej kuchni, a w zamian za te rozkosze podniebienia raczą nas... śpiewem.
     
33%
pozostało do przeczytania: 67%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze