Plastelinowi Teutoni atakują

Animację, jak komiks, można traktować lekko, choć jedno i drugie bywa wehikułem emocji zbiorowych. Figurki popkultury skracają dystans między autorem i jego demonami, zezwalają na ekstrawagancję, wymuszają śmiałe alegorie, ostrzą diagnozy.

Dlatego Nick Park, brytyjski oscarowy animator radosnych plastelinowych pacynek („Wallace i Gromit: Wściekłe gacie”, „W. i G.: Golenie owiec”, „Uciekające kurczaki”…) jest twórcą kultowym.

W „Jaskiniowcu” oglądamy luzacki anachroniczny świat jak we „Flintstonach” z lat 60. Ale tam chodziło o zabawną nowoczesność zbudowaną z elementów „dinozaurycznych” i jaskiniowych. Tutaj niewinna fantazja o słodkich prymitywach zintegrowanych z przyrodą, wśród których są bystrzaki i niedołęgi, chutliwa wdowa, stary mędrzec i niegłupi prosiaczek – niepostrzeżenie staje się karykaturą stosunków europejskich. Ekologiczna bajeczka odsłania polityczny pazur.

Ów słodki świat niszczy bowiem agresja zakutych w blachy pogromców z cywilizacji brązu. Przywódca agresorów jest okrutnikiem i pazernym fiskalistą, lękającym się jedynie małżonki. Ojczyznę  podbitego plemienia, zieloną dolinę, zniszczy się rabunkową gospodarką kopalnianą, a naszych jaskiniowców zmusi do niewolniczej pracy i umieści w czymś pośrednim między rezerwatem a łagrem.

Agresorzy zachowują się i wyrażają z niemiecka, co podkreśla dubbing.  Mają też pasję jak nasi sąsiedzi zza Odry – namiętnie grają w piłkę nożną. Gorzej, udają, że ją wynaleźli, choć malowidła naskalne dowodzą czego innego. Kunszt futbolu przypomni jaskiniowcom młoda ambitna feministka i to pozwoli odwrócić katastrofę.

Praca Brytyjczyka nad takim filmem jest po brexicie (i porażkach w World Cup?) oczywista, ale dlaczego startuje w nim Francuz? Pragnie forów dla siebie czy kapuje na Teutonów. Tak czy owak – zieleni się Europa.

Jaskiniowiec
Nick Park
Francja/Wielka Brytania 2018
[pozostało do przeczytania -3% tekstu]
Dostęp do artykułów: