Skąd wzięła się nasza szturmowa brygada?

Felieton [Wróg ludu]

Uznanie, jakim Jarosław Kaczyński obdarzył kluby i czytelników „Gazety Polskiej”, nie jest ani rachubą polityczną, ani efektem wzruszającej chwili na gali 25-lecia odnowienia wydawania tego tytułu (który liczy sobie już 191 lat). Sądzę, że Kaczyński myśli tak naprawdę. Nikt tak jak szef PiS-u oraz Antoni Macierewicz nie zna naszych czytelników. Macierewicz był bodajże na każdym zjeździe klubów „Gazety Polskiej”, a Kaczyński na większości. Są z nami dostatecznie długo, żeby poznać to środowisko. W ostatnich latach widziałem dużą aktywność Mateusza Morawieckiego na naszych spotkaniach. Potrafił dotrzeć dwukrotnie na ten sam zjazd. Mądry człowiek wie, gdzie warto być. O ile tradycyjny elektorat PiS-u nazywany jest twardym elektoratem, o tyle kluby i czytelnicy zapewne zasłużyli na miano „supertwardzieli”. Są to liderzy opinii w swoich regionach, społeczni aktywiści, byli działacze Solidarności, NZS, KPN czy Solidarności Walczącej. Nigdy nie byli moim „orężem” ani „
     
32%
pozostało do przeczytania: 68%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze