Michnik i Mubarak

Gdy słyszę różnych pajaców – ekspertów występujących w mediach polskich i zachodnich, którzy klaszczą w uda z radości, że upadł Mubarak, przypomina mi się podobna sytuacja sprzed ponad 30 lat, gdy podobni kretyni pląsali z uciechy, że w Iranie demokracja obaliła brytyjskiego dyktatora, szacha Reze Pahlawi. Ci polityczni krótkowidze nie przewidzieli, że ajatollah Chomeini i jego kolesie, islamscy ekstremiści, mogą być sto razy gorsi, prześladować chrześcijan, walczyć z Zachodem i pracować nad własną bronią nuklearną. Dziś, w kontekście Egiptu, podobni „eksperci”, intelektualni hultaje, równie bezrefleksyjnie biją brawo demonstrantom w Kairze, przy okazji urządzając telewizyjną, antyamerykańską hecę. Oczywiście, zaraz usłyszę, że funkcjonujące w Arabskiej Republice Egiptu Bractwo Muzułmańskie to łagodne islamskie baranki, przypominające islamskich polityków rządzących w Turcji, a nie radykałów z Hezbollahu Hamasu czy talibów. Zgoda, na razie przypominają. Ale z całą pewnością ich
     
50%
pozostało do przeczytania: 50%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze