Fikcja ekologicznej niezależności

Organizacje zielonych popierały wprowadzenie regulacji REACH, która nakłada na firmy chemiczne rygorystyczne obowiązki związane z dopuszczeniem swoich produktów na rynek. Ekolodzy w ramach polityki „zrównoważonego rozwoju” wspierają nakładanie protekcjonistycznych ceł na produkty importowane, np. papier czy biopaliwa, które ich zdaniem nie spełniają kryteriów arbitralnie rozumianej ochrony środowiska. Wytwarza się także system oznakowania produktów, w którego tworzeniu kluczowy udział biorą oczywiście ekolodzy, decydując, jakie produkty mogą być sprzedawane, a jakie nie w krajach UE. W Brukseli funkcjonuje już termin, który określa te praktyki mianem „zielonego protekcjonizmu”.

[pozostało do przeczytania 70% tekstu]
Dostęp do artykułów: