Ostre paliwo kampanii prezydenckiej w USA

Amerykańscy analitycy rynku są zgodni – konieczna jest reorientacja Stanów Zjednoczonych na inne, bliższe, a najlepiej własne źródła paliw płynnych. Tak jak to się stało z gazem ze złóż niekonwencjonalnych, szczególnie z gazem z łupków. W tym sektorze – jak wiadomo – kryzys irański nie zachwiał w najmniejszym stopniu gospodarką USA. Jeśli chodzi o paliwa płynne, sytuacja jest zła. Handlowcy zapowiadają, że ceny ropy i jej pochodnych będą nadal rosły. Do końca kwietnia br. benzyna w USA zdrożeje do 4,25 dol. za galon (1,12 dol. za litr), co przekroczy rekordowe ceny z 2008 r. Każda podwyżka ceny benzyny o 1 cent kosztuje amerykańską gospodarkę dodatkowo 1,4 mld dol. dziennie. Przedsiębiorcy podkreślają, że wszystko to dzieje się w warunkach, gdy gospodarka ledwie zaczęła wychodzić z zapaści, niestety niebotyczne ceny ropy działają hamująco na koniunkturę. Te ceny to obecnie jeden z najważniejszych problemów dla społeczeństwa USA. Według sondażu przeprowadzonego w lutym br. przez
     
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze