O zdradzie narodowej

Dodano: 23/01/2018 - Nr 4 z 24 stycznia 2018

Felieton [Widziane z Brukseli]

Niestety, zdrada narodowa jest częścią polskich dziejów. Targowica istniała zawsze. O losach ojczyzny decydowali patrioci, często bezimienne masy polskie, ofiarne i gotowe do poświęceń, które przeważały szalę narodowej historii. Rzecz w tym, że na tej drugiej szali były masy nawet nie tyle oportunistów – bo przecież nie każdy może być bohaterem – ale zwykłych sprzedawczyków, biegających do obcych z donosami i po konfitury. Takich było niemało, niezależnie od epoki. W średniowieczu, zwłaszcza w okresie rozbicia dzielnicowego, niektórzy książęta czy możnowładcy, przegrywający walkę o władzę na części polskiego terytorium, pielgrzymowali do obcych tronów i obcych dworów, błagając o zbrojne posiłki, aby to „zagranica” zainstalowała ich z powrotem u władzy. W XVIII w. nawet część biskupów była na rosyjskim żołdzie, a takich jurgieltników wśród arystokratów było jeszcze więcej. Konfederacja Targowicka była tylko zwieńczeniem kolaboracji części elit rządzących. Może nie
     
37%
pozostało do przeczytania: 63%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze