Sztuka rąbania

Ma policzki i lico, może mieć nauszniki lub wąsy, czasem brodę. Zawsze ma ucho. Jedno. Ważne, by nie była tępa. Tak, mówimy o siekierze.


Lubię czytać. Lubię książki. Nie lubię kupowania książek, bo wiąże się to najczęściej z wizytą w księgarni. A tam pełnowartościowe egzemplarze trzeba wytropić pośród wyrobów książkopodobnych: tomików poezji stworzonych przez kucharzy, książek kucharskich napisanych przez aktoreczki czy dwutomowej autobiografii 15-letniego piosenkarza.

Jednak podczas niedawnej wizyty w warszawskiej księgarni wpadłem w szaleńczy taniec nieokiełznanej radości (czyli zgodnie ze swoim żywiołowym temperamentem uśmiechnąłem się pod wąsem) na widok dwóch stojących obok siebie tomów. Otóż „Sekretnemu życiu drzew” Petera Wohllebena towarzyszyła książka Larsa Myttinga „Porąb i spal – wszystko, co mężczyzna powinien wiedzieć o drewnie”.

Gdy wróciłem do domu, spojrzałem na coraz bardziej smętną choinkę, chwilę z nią pogawędziłem, wytłumaczyłem sytuację, po czym przyniosłem z gabinetu kilka swoich podręcznych siekier...

Dlaczego kilka? Jak każde narzędzie, siekiera ma wiele obliczy. I jak każde narzędzie – siekiera uniwersalna jest do wszystkiego i do niczego zarazem. Dlatego warto wybrać odpowiedni rodzaj narzędzia do wykonywanej czynności. Inną do rozłupywania kłód, inną do wycinki i okrzesywania drzew, inną do precyzyjnych prac ciesielskich. Mam siekiery do każdego rodzaju prac. Że nie mam kominka? Cóż, ale gdyby się przypadkiem pojawił...

Siekiera towarzyszy nam od kilkunastu tysięcy lat. Prawdę mówiąc, narzędzie to przez tysiąclecia niewiele się zmieniło. Ale możemy sobie powiedzieć jedno – siekiera jest nam potrzebna. Co oznacza, że wciąż – mimo biadoleń „ekologów” – mamy jeszcze dużo drewna do porąbania.


Siekierkowa nomenklatura
Obuch i trzonek (zwany też siekierzyskiem) to dwa elementy składowe każdej siekiery. Trzonek powinien być wykonany z...
[pozostało do przeczytania 36% tekstu]
Dostęp do artykułów: