Siedmioosobowe Plus

Ze wstępnych danych statystycznych wynika, że miniony 2017 rok był rekordowy pod względem urodzeń. Liczba dzieci, które przyszły na świat, jest o kilkadziesiąt tysięcy większa, niż prognozowano kilkanaście miesięcy temu. Bez wątpienia duża w tym zasługa tak zacięcie zwalczanego przez Platformę Obywatelską programu 500+.

Bo należy pamiętać, iż tą koronną propozycją programową PiS partia Schetyny po prostu straszyła Polaków: miała wedle ich speców od budżetu rozsadzić publiczne finanse, a kraj zrujnować. Gazeta Michnika dodawała do tej wizji opisy o wzroście pijaństwa rodziców, rozleniwieniu kobiet itp. Mieszkam w małej miejscowości w pobliżu stolicy, ale nie w jednej z jej zabudowanych osiedlami sypialni. Widzę, jak 500+ działa na życie tzw. zwykłych ludzi, nie ulega wątpliwości, że po prostu bardzo ich wspiera. Jednak aby zachęcić polskich rodziców do tego, by decydowali się na trzecie, czwarte czy nawet piąte dziecko, potrzeba znacznie więcej. Dzisiejsze wsparcie dla rodzin wielodzietnych jest w gruncie rzeczy symboliczne. Nie ma sensu wymieniać korzyści, jakimi dla przyszłości państwa są rodziny z dużą liczbą potomstwa – wszyscy je znają. Uruchomienie dużych kompleksowych programów wspierających dzietność nie jest działaniem, które można wykonać w ciągu miesiąca czy dwóch. Ale w ramach wspierania rodzin wielodzietnych można sobie wyobrazić decyzje możliwe do zrealizowania szybko. Problemem wielu rodzin wielodzietnych jest samochód. Tak, najzwyklejszy samochód. Przypominam rządzącym, iż zdecydowana większość aut projektowana jest dla pięciu pasażerów. To zresztą w bardzo wielu przypadkach czysta teoria – w rzeczywistości wstawienie trzech fotelików na tylne siedzenie dużej części modeli samochodów graniczy z cudem. A co jeśli rodzina ma czworo dzieci? Jeździ na raty? Dwoma samochodami? Ceny aut siedmioosobowych są znacznie wyższe niż tych dla standardowej liczby pasażerów, nawet gdy kupuje się samochód używany. Może zatem w ramach...
[pozostało do przeczytania 27% tekstu]
Dostęp do artykułów: