Brukselski deszcz i kompleksy Verhofstadta

Dodano: 05/12/2017 - Nr 49 z 6 grudnia 2017

Felieton [Widziane z Brukseli]

To Bruksela, a nie – wbrew obiegowym opiniom – Londyn jest stolicą europejskiego kraju o największej liczbie dni deszczowych w ciągu roku. Tutaj rzeczywiście, jak w piosence, ciągle pada. Podobno pogoda i deszcze skłaniają do depresji, a słońce do optymizmu. Gdyby rzeczywiście tak było, to należałoby przenieść „stolicę” Parlamentu Europejskiego z miasta, w którym piszę te słowa, do, na przykład, Rzymu. Skądinąd oficjalnie proponował to pewien polski europoseł paręnaście lat temu. Ale wtedy pana profesora nie słuchano ‒ teraz pomysł ten też nie ma żadnych szans na realizację. Aby bowiem zabrać czy to Strasburgowi, czy to Brukseli siedzibę KE – czytaj: źródło prestiżu i olbrzymich dochodów – trzeba by jednogłośnej zmiany Traktatu Europejskiego. A oczywiście ani Belgia, ani Francja nie są zainteresowane strzelaniem sobie w stopę. Zatem deszcz pada, a my obradujemy. Nad czym? Za niespełna godzinę od momentu, gdy siedzę nad tym felietonem, mam prowadzić obrady
     
33%
pozostało do przeczytania: 67%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze