Po co jedliście tę żabę?

Felieton [Wrzutka]

W starej anegdocie żydowskiej dwóch obywateli wylegujących się na łączce zakłada się, czy jeden z nich zje żabę za 100 rubli. Facet zjada i inkasuje wygraną. Wtedy drugiemu robi się żal pieniędzy i proponuje ponowny zakład: tym razem on zje żabę. I zjada. Pieniądze wracają do właściciela, a po chwili obu nachodzi refleksja – po co właściwie jedli tę żabę? Anegdota przypomniała mi się, gdy obserwowałem prezydenta Macrona podejmującego premier Szydło. I po cóż były te wszystkie puszenia się, pouczenia, pogróżki? Po to, żeby teraz usiłować skraść całusa szefowej polskiego rządu. Analogiczne pytania cisną się na usta, kiedy ogląda się zabiegi totalnej opozycji w Polsce. Dwa lata wysiłków, knucia, wielkich słów – i nic. Poparcie sondażowe spada, a liczba chętnych do bronienia demokracji skurczyła się do grupki zziębniętych maruderów. Wielkie słowa używane całkowicie nieadekwatnie do sytuacji zdewaluowały się żałośnie. Gdyby jakimś cudem demokracja rzeczywiście znalazła się
     
52%
pozostało do przeczytania: 48%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze