Zbudujmy panteon na „Łączce”

Od grudnia 2013 r., kiedy powstała Fundacja „Łączka”, domagaliśmy się przeprowadzenia na Powązkach Wojskowych w Warszawie ekshumacji, identyfikacji i upamiętnienia wyklętych przez komunę Żołnierzy Niezłomnych. Dziś ekshumacje zostały zakończone, identyfikacja szczątków trwa, pozostało godne upamiętnienie. Bo trudno za takie uznać panteonik ministra Kunerta (za czasów PO-PSL sekretarza Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa).

Minister próbował wmawiać Polakom, że do budowy panteoniku ma poparcie rodzin, a wręcz... został przez nie zmuszony. Jak wyglądały konsultacje Kunerta? Po wielu miesiącach wysłał list do części rodzin (tylko osób ekshumowanych, a następnie zidentyfikowanych). Z tej części zgodę uzyskał od jeszcze mniejszej części. I – podkreślmy – tylko na pochowanie na „Łączce”. Minister nie poinformował rodzin, że upamiętnienie będzie ograniczone do powierzchni 18 na 18 metrów ani że zamiast grobów powstaną szuflady. Minister zignorował również list podpisany przez blisko 200 osób i organizacji, w tym rodziny „łączkowych” (wśród nich bliscy Edmunda Bukowskiego, Hieronima Dekutowskiego, Bolesława Kontryma, Adama Lazarowicza, Tadeusza Leśnikowskiego, Stanisława Łukasika, Stanisława Mieszkowskiego). Ponieważ wszyscy oni byli przeciwni budowie panteoniku, uznał, że są niereprezentatywni! Nie akceptował zdania tysięcy Polaków protestujących w Internecie. Panteonik ministra Kunerta został odsłonięty na Powązkach 27 września 2015 r. Obok, w ziemi, pozostawały szczątki około 100 zamordowanych. Było to dzielenie Żołnierzy Niezłomnych na tych, którzy mieli szczęście i zostali wydobyci, oraz tych, którzy tego szczęścia nie mieli. Dziś wracamy do postulatu budowy wielkiego narodowego panteonu chwały – i to nie na skrawku „Łączki”, ale na całym dawnym więziennym polu śmierci (kwatery Ł i ŁII). To prawdziwe upamiętnienie – a nie jego Kunertowa podróbka – powinno przypominać ideą i rozmachem Cmentarz Orląt Lwowskich.
 
[pozostało do przeczytania -1% tekstu]
Dostęp do artykułów: