Wyrzucić Obamę z Białego Domu

Niestety, żaden z kandydatów republikańskich ubiegających się o nominację nie wydaje się być politykiem mogącym chwytać za serca miliony Amerykanów w stylu Reaganowskim. Ich programy bazują na konserwatywnych pryncypiach, ale brak im werwy, z jaką potrafił wyłożyć swoje racje prezydent Reagan.

Czy może Pan scharakteryzować kandydatów do nominacji?

Gubernator Romney jest przedstawicielem grupy, którą zwykło się nazywać: business conservative. Jest zdeklarowanym obrońcą życia i małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny, popiera prowadzenie zdecydowanej polityki zagranicznej etc., ale najważniejszym punktem jego programu jako republikańskiego technokraty jest wydobycie amerykańskiej gospodarki z zapaści. Przy czym ma zupełnie inny pomysł na jej ratowanie niż prezydent Barack Obama.

Newt Gingrich z kolei jest bardzo inteligentnym graczem, ale na jego niekorzyść działa to, że ma wielu wrogów wśród przedstawicieli republikańskiego establishmentu. Wielu z tej grupy uważa, że Gingrich nie ma szans w starciu z Obamą, chociażby ze względu na jego nieco dziwaczną osobowość. Co jednak nie zmienia faktu, że Gingrich jest bardzo dobrze przygotowany do kampanii i znakomicie artykułuje niebezpieczeństwa i obawy zdecydowanej większości konserwatywnych wyborców, punktując raz za razem politykę Obamy.

Kampanię Rona Paula, trzeciego w wyścigu o nominację, z całą pewnością można uznać za wielki sukces, gdyż jak zwykle udało mu się podbić serca tej części elektoratu, który jest niezadowolony ze stale pogłębiającej się ingerencji rządu federalnego w sprawy gospodarcze i życie osobiste obywateli. Paul zdobywa również poparcie Amerykanów, którzy chcieliby, aby Stany Zjednoczone prowadziły mniej zaangażowaną politykę zagraniczną. Głównym efektem kampanii Paula będzie jednak to, że każdy kandydat republikański, nie chcąc stracić kilku milionów wyborców, będzie musiał kierować swój przekaz w sposób bardziej jednoznaczny....
[pozostało do przeczytania 68% tekstu]
Dostęp do artykułów: