Ocalona przez Polaków.Stella Zylbersztajn: Jestem szczęśliwa

Reportaż [Dobro wraca]

Po kilkunastu latach poszukiwań Stella Zylbersztajn odnalazła rodzinę Józefa Izdebskiego. To w jego domu w Pietrusach pod Łosicami ukrywała się zimą 1943 r. po ucieczce z łosickiego getta. – Było śnieżnie i zimno, gdy pod wieczór zapukałam do samotnego, ubożuchnego domku. Przyjęli mnie tak serdecznie, jakbym to ja im łaskę świadczyła. Część mieszkalna to była jedna izba. W rogu stał wielki chlebowy piec, na którym spała trójka bosych dzieci. W drugim kącie – zwierzęta zabierane na zimę z obórki. Gospodarz od razu wyciągnął jakieś deski, z których zbił dla mnie pryczę. Z wełny połączonej lnianą nitką, by się nie kurczyła, zrobiłam wszystkim skarpetki. Byli mi tacy wdzięczni! Spędziłam u nich tylko jakieś dwa tygodnie – wspomina Stella Zylbersztajn, mieszkanka Hajfy. Dłużej nie chciała zostać, by nie narażać swoich dobroczyńców. Do Łosic Stella przyjechała z matką w lutym 1940 r. po nieudanej próbie przekroczenia granicy na Bugu. Chciały połączyć się z ojcem, który
     
13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze