Na wszelki wypadek

Robinson Crusoe w filmie „Cast Away”, serial „Lost” czy setki książek i filmów poruszających tematykę postapokaliptyczną to różne spojrzenia na zachowania ludzi w sytuacjach oderwania od cywilizacji. Przy tej okazji pojawia się odwieczne pytanie: mieć (zapasy) czy być (przygotowanym do ich zdobycia)…

Żyjemy w czasach szufladkowania, więc trudno się dziwić, że również ludzie spędzający aktywnie czas na łonie natury przyporządkowywani są do różnych „specjalizacji”. Włóczykij nie ma dziś racji bytu pośród osób uprawiających turystykę wykwalifikowaną, zdeklarowanych bushcraftersów, survivalistów czy wreszcie preppersów.

W tym gronie prepper to zjawisko stosunkowo najmniej znane. Kim jest? To osoba, która wierzy, że prędzej czy później (chociaż raczej prędzej) dotknie nas apokalipsa. Prepper zaś zawczasu przygotowuje się na ten koniec świata, budując mentalnie i materialnie arkę dla siebie i rodziny.

Możliwość samodzielnego przeżycia po kataklizmie mają umożliwić zapasy pożywienia, gromadzone (i odnawiane) w bezpiecznych – według preppersa – miejscach, alternatywne źródła zasilania, środki transportu, broń. Preppersi przygotowują też drogi ucieczki z miasta, miejsca alarmowych spotkań z najbliższymi, ćwiczą również scenariusze działań w razie „apokalipsy”.

Można uznać preppersów za rzeczowych pesymistów (by nie używać bardziej nacechowanych określeń), można też docenić rolę, jaką pełnią w nakręcaniu koniunktury gospodarczej – przecież okres przydatności do spożycia konserw kiedyś się skończy i trzeba kupić nowe, bowiem preppersi chcą jak najdłużej przeżyć w niezmienionym standardzie życia…

Ci z nas, którzy pamiętają życie w PRL, uśmiechają się teraz pod nosem. Tak, krocząc dumnie ulicą z dopiero zdobytym laurowym wieńcem rolek papieru toaletowego czuliśmy się wówczas zwycięzcami, zdolnymi stawić czoło najstraszliwszym zagrożeniom. A gdy papieru zabrakło, musieliśmy sobie radzić. A to już...
[pozostało do przeczytania 37% tekstu]
Dostęp do artykułów: