Jesień średniowiecza

Jeśli coś działa, to co stoi na przeszkodzie, aby to powielić... Taka idea przyświecała organizatorom Jarmarków Średniowiecznych, które odbywają się w trzeci weekend maja na zamku Grodno w Zagórzu Śląskim już od 2005 r. Dlatego kilka lat temu samorząd gminy Walim, właściciel obiektu, zdecydował: robimy też edycję jesienną.

W ten sposób w kalendarium imprez historycznych wpisał się „Najazd Średniowiecza na Zamku Grodno”, przez uczestników nazywany omyłkowo „jesienią średniowiecza”, chociaż nie ma zbyt wiele wspólnego z opisaną tym frazeologizmem sytuacją z filmu „Pulp Fiction”.
Jesień... przepraszam, najazd to weekend poza czasem. Pomijam długie godziny (konkretnie pięć) spędzone w środkach lokomocji, aby dotrzeć na Dolny Śląsk ze stolicy. Samo miejsce, jak i idea imprezy, to skoki w czasie: zamek powstał na przełomie XIII i XIV w., przez stulecia był przebudowywany i remontowany, toteż stanowi przegląd stylów architektonicznych w pigułce.

Podobnie z uczestnikami: opiekunem zabytku jest Bractwo Zamku Grodno, w którego skład wchodzi wczesnośredniowieczna drużyna Walgard oraz osadzona w XIII w. drużyna Defensores Virtutum, więc i zaproszeni rekonstruktorzy reprezentują podobny przekrój przez wieki średnie.

Stąd na placu turniejowym spotkamy wikinga, zakutego w stal templariusza, słowiańskiego woja czy joannitę. Tę różnorodność wykorzystuje Kuba „Bjorn” Przędzielewski, szef Walgardu i zarazem wodzirej imprezy, tłumacząc publiczności historię oręża, różnice w uzbrojeniu i sposobach walki. Publiczność docenia zarówno wyposażenie walczących, ich siłę, sprawność i odwagę, jak i zaskakujące niekiedy rozwiązania taktyczne (rozstrzyganie losów pojedynku grą „papier-kamień-nożyce”). Publiczność też zaskakuje, przybywając tłumnie na Grodno, chociaż pogoda (odkąd pamiętam) podczas tych imprez nigdy nie rozpieszczała.


Ortodoksi płaczą
Środowiska rekonstruktorów późnego i wczesnego średniowiecza od...
[pozostało do przeczytania 32% tekstu]
Dostęp do artykułów: