Przekaż 1,5% na media Strefy Wolnego Słowa. Dziękujemy! Przekaż TERAZ » x

Detektyw z TVN

Dodano: 01/02/2012 - Nr 6 z 8 lutego 2012
Najpierw w ZOMO, potem w Wiedniu Krzysztof Rutkowski swoją karierę zawodową rozpoczął w 1981 r. w warszawskim ZOMO, wyspecjalizowanych jednostkach milicji przeznaczonych do tłumienia demonstracji solidarnościowych. W stanie wojennym ZOMO słynęło z niezwykłej brutalności. Mówiło się wtedy: „Ani IXI, ani OMO nie wypierze tak jak ZOMO”. Rutkowski nigdy nie żałował tych lat. Jego ojciec był zresztą milicjantem spod Sochaczewa. Nie bez powodu „Rz” pisała: „Wykołysała go dyżurka, wypieściła krata w komisariacie, wychował się w koszu milicyjnego motocykla”. Nawet w 20. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego chlubił się pracą w ZOMO: „13 grudnia 1981 roku byłem w Zmotoryzowanych Odwodach Milicji Obywatelskiej. Byłem w ZOMO. Czy byłem po właściwej stronie? W tej chwili ponad 50 procent Polaków opowiedziało się za tym, że stan wojenny był dobrą decyzją w tamtym okresie. Nie chciałbym w tym momencie oceniać, czy była to dobra, czy była to zła strona. To był mój wybór i uważam, że
     
11%
pozostało do przeczytania: 89%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze