​„Brakowanie” prawie jak za Kiszczaka

Mówiąc humorystycznie i przewrotnie, projekt rozporządzenia premier Ewy Kopacz w sprawie materiałów archiwalnych i dokumentacji niearchiwalnej Agencji Wywiadu należy ocenić pozytywnie. A to dlatego, że projekt takiego rozporządzenia określa przede wszystkim procedurę brakowania (czyli niszczenia) dokumentów wywiadu cywilnego, a to oznacza, że ta służba specjalna musiała w okresie ostatnich ośmiu lat wytworzyć jakieś materiały, a tym samym i pracować. Natomiast już całkiem poważnie, próba wprowadzenia takich przepisów przez Platformę Obywatelską kilkanaście miesięcy przed utratą władzy jest skandalem. Do złudzenia przypomina to przełom lat 80./90. ubiegłego wieku, kiedy to odchodzący reżim Jaruzelskiego i Kiszczaka w skali hurtowej niszczył akta tajnych służb komunistycznych. Niszczono akta operacyjne, materiały kompromitujące przyszłą elitę III RP, dowody na tajną współpracę agentury SB. W ten sposób próbowano zakonspirować najwartościowszych współpracowników, w tym
     
32%
pozostało do przeczytania: 68%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze