Przebudzenie Arabów?

W niektórych państwach spowodowały one już polityczne zmiany, okrzyknięte terminem „przebudzenie Arabów”. Od ponad dwóch tygodni obserwujemy uliczną rewoltę w wielu miastach Egiptu. Do najpotężniejszych i krwawych demonstracji doszło w Kairze. Tłumy ludzi protestują na ulicach, domagając się ustąpienia po 30 latach sprawowania władzy prezydenta Hosni Mubaraka. Żądają demokracji i lepszego życia. Wszyscy wypatrują liderów tego protestu i spekulują, kiedy i jak szybko wprowadzone zostaną demokratyczne przemiany. W ośrodkach analitycznych odżyły debaty, prowadzone kiedyś po upadku Saddama Husajna pod wpływem amerykańskich neokonserwatystów, nad ideą demokratyzacji świata arabskiego i muzułmańskiego. Wielu komentatorów politycznych zaczęło też przepowiadać rewolucyjne zmiany demokratyczne w całym regionie na wzór przemian w Europie Środkowo-Wschodniej dwadzieścia lat temu. Niestety, jest wiele oznak świadczących, iż jest to błędna diagnoza. Nie są to demokratyczne rewolucje, lecz raczej rewolty spowodowane ubożeniem tych społeczeństw.

Zacofany region

Kryzys świata arabskiego jest wynikiem wieloletnich błędów i zaniedbań zarówno polityków regionalnych, jak i zewnętrznych partnerów, w tym USA i Europy. Od wielu już lat coroczne raporty ONZ (UN Arab Human Development Reports) oceniały, że region jest zapóźniony w rozwoju nie tylko w stosunku do Europy i Ameryk, Australii, ale i Azji. Przedstawione w raportach dane przez specjalistów z państw arabskich (!) ujawniały przepaść naukową, technologiczną, edukacyjną, wydawniczą etc., dzielącą region od reszty świata. Tych statystyk nie poprawiały nawet bogate w ropę i gaz kraje Półwyspu Arabskiego. Ich państwa bogacą się na sprzedaży surowców, ale nie rozwijają gospodarczo. Dochody są konsumowane lub inwestowane właśnie w przedsięwzięcia służące dalszej konsumpcji. Raporty ONZ badały region, biorąc pod uwagę indeks, który obejmował takie wskaźniki jak: długość życia, wiedza (analfabetyzm,...
[pozostało do przeczytania 88% tekstu]
Dostęp do artykułów: