Polska w ogniu amerykańskiego wyścigu

W wielu poprzednich przypadkach urzędujący prezydent miał przewagę nad swoim rywalem. Zwykle był bardziej znany medialnie, doświadczony w administrowaniu krajem i obyty w świecie. Tym razem jest inaczej. Wyścig do Białego Domu jest wyrównany, a czasami sondaże pokazywały przewagę republikańskiego kandydata, czyli Mitta Romneya. Prezydent Obama został znokautowany w pierwszej debacie. Nikłe zwycięstwa w dwóch następnych starciach wydaje się, że nie zniwelowały negatywnego wrażenia pierwszej porażki. W Białym Domu może więc dojść do zmiany gospodarza.

Jak Obama widzi świat

Kilkumiesięczna kampania wyborcza zwykle koncentruje się na wewnętrznych sprawach Amerykanów. Najistotniejsze dla wyborców są podatki, rynek pracy, ceny domów. W poprzedniej kampanii odbyła się żywa debata na temat ubezpieczeń zdrowotnych. To też są sprawy, którymi zainteresowany jest świat. Tempo rozwoju gospodarki amerykańskiej jest istotne dla gospodarki światowej. Ewentualne zmiany amerykańskiej polityki gospodarczej w ciągu kilku lat odbijają się na reszcie świata. Międzynarodowi obserwatorzy ekscytują się jednak bardziej wszelkimi ocenami i ewentualnymi zmianami amerykańskiej polityki w odniesieniu do trwających konfliktów i kryzysów polityczno-wojskowych.

Końcówka kadencji prezydenta Obamy jest oceniana w sposób umiarkowany i pragmatycznie. Jej początek zapowiadał radykalne zmiany w amerykańskiej polityce zagranicznej. Obama odszedł od postrzegania świata w kontekście rywalizacji Wschód–Zachód. Rosji w ramach polityki resetu zaproponował daleko idącą współpracę i odprężenie militarne. Konsekwencją tej postawy było powstrzymanie procesu rozszerzania NATO, spowolnienie budowy tarczy antyrakietowej oraz wzajemna redukcja broni jądrowej. W tej koncepcji politycznej Europa Środkowa nie była dostrzegana przez amerykańską dyplomację. Na finiszu kadencji można było jednak zauważyć powrót do bardziej tradycyjnego kanonu polityki amerykańskiej....
[pozostało do przeczytania 71% tekstu]
Dostęp do artykułów: