Czy chata bogata?

– Te chaty chyba tu stoją przez okrągły rok – dziwi się pan w szortach.
– Dzień dobry, czy można wejść? – pyta jego towarzyszka, toteż zamiast ironizowania o dmuchanych zamkach, koniach ze sklejki i krwi w spreju po prostu zapraszam gości do środka.



Ideą warsztatów organizowanych w Centrum Słowian i Wikingów Jomsborg-Wineta-Wolin jest przybliżanie codziennego życia naszych średniowiecznych przodków. Wiąże się z tym kolejna idea – otwartych drzwi: gdy skansen jest czynny, zwiedzający mogą wejść do każdej ze zrekonstruowanych na jego terenie chat i dotknąć sprzętów używanych przed tysiącem lat. W trakcie warsztatów i następującego po nich festiwalu domostwa zasiedlone są przez odtwórców, toteż wnętrza nie przypominają muzealnej ekspozycji: nad paleniskiem wędzi się prawdziwe mięso, na stole w misach paruje jeszcze kasza, skrzynie zasłane skórami zachęcają do odpoczynku.

– Jaki tu przyjemny chłodek – pani od pana w szortach już zupełnie szczerze się zachwyca. Fakt, wewnątrz nie czuć upału, dlatego wielu turystów stara się przeciągnąć tę chwilę wytchnienia. – A kto to budował? I w jakiej technologii? – pan w szortach postanawia zatrzeć niefortunne pierwsze wrażenie. Opowiadam o grupie zapaleńców, którzy spotykali się w skansenie w wyszarpane od codzienności i życia zawodowego weekendy i w ten sposób przez dwa lata udało się zbudować dom.

Chata, w której akurat siedzimy, to przykład konstrukcji międzysłupowej: w dwóch rzędach wbito w ziemię drewniane słupy, potem pomiędzy nie upychano okrąglaki i deski, a szczeliny wypełniono patykami i słomą. To technologia niemalże ekologiczna – budulcem mogło być drewno wyrzucone na brzeg pobliskiej zatoki. Na koniec ściany oblepiane są gliną, czasem z dodatkiem słomy i... krowiego łajna. Cztery lata temu szukaliśmy do tej pracy ochotników. Wtedy okazało się, że hasło „Zapraszamy na warsztaty w oblepianiu g…nem chaty” ściągało w szeregi budowniczych mnóstwo dzieciarni,...
[pozostało do przeczytania 37% tekstu]
Dostęp do artykułów: