„Żywioł” i jego wrogowie

Jako świadek obserwujący na własne oczy łajdactwo „strony solidarnościowo-opozycyjnej”, zasługującej na zbiorową nazwę radziejowszczyzny XX wieku, mam takich dowodów wiele, ale na potrzeby niniejszego artykułu ograniczę się do jednego przykładu. W marcu 1989 r. w podziemiach kościoła przy ul. Żytniej w Warszawie odbyło się zebranie Klubu Obywatelskiego przy Lechu Wałęsie, na którym oceniano stan ugody dokonywanej w Pałacu Namiestnikowskim. W przerwie obrad Jacek Kuroń, zaniepokojony ujawniającą się już wtedy atmosferą antynarodowej zmowy z komunistami, podszedł do mnie i swoim chrapliwym głosem wyszeptał mi na ucho: „Jaruzelski i Kiszczak wprowadzą nas do EWG i NATO!” – i natychmiast się oddalił.

Musiałem mieć nielicho zdumioną minę, bo przechodzący obok Jarosław Kaczyński zatrzymał się i zapytał, co się stało. Gdy powtórzyłem mu „tajny” przekaz Kuronia, odpowiedział, iż nie wierzy, że Kuroń mógł coś takiego powiedzieć. „Idź i sam zapytaj” – odpowiedziałem. Widziałem, jak Kaczyński dogania Kuronia i zwraca się do niego, po czym słyszy coś takiego, że patrząc w moją stronę, staje z miną człowieka, który właśnie zrozumiał, że cała impreza okrągłostołowa jest teatrem reżyserowanym przez KGB przy pomocy byłych stalinowców odgrywających role przywództwa ruchu „Solidarność”.

Kuroń nie był jednak ani pierwszym, ani ostatnim kłamcą, który – jak to mówił wówczas Lech Kaczyński – „wkłada ręce w gówno po pachy”, więc dlaczego wspominać tych podleców właśnie dzisiaj?

W chwili dogorywania układu okrągłego stołu warto ostrzec, że agenci sowietyzmu i służący im pożyteczni idioci przeprowadzali „transformację ustrojową”, powołując się na „Solidarność”, patriotyzm i Jana Pawła II osobiście po to, żeby wejść do elity władzy i zapewnić komunistom przetrwanie i prawo rozkradania majątku narodowego.

Otóż teraz, gdy prezydent i premier III RP już nie ukrywają swej służebności wobec interesów zagranicy i krajowego układu postkomunistyczno-...
[pozostało do przeczytania 39% tekstu]
Dostęp do artykułów: