Bezbronni wobec hakerów bezbronni wobec Putina

Rosyjski atak na serwery

Wszystko zaczęło się w połowie września 2009 r., tuż po wizycie premiera Władimira Putina w Polsce oraz po starciach w Sejmie, dotyczących brzmienia uchwały w sprawie zbrodni katyńskiej i rocznicy 17 września 1939 r.

Jak w październiku 2009 r. informowała „Rzeczpospolita”, miesiąc wcześniej doszło do zorganizowanego ataku cybernetycznego na serwery polskich instytucji państwowych. Atak na polskie ośrodki rządowe został przeprowadzony z terytorium Federacji Rosyjskiej. Zmasowane cyberuderzenie w instytucje państwa polskiego zostało jednak – jak twierdzono – powstrzymane w wyniku interwencji informatyków Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego (kontrwywiad do tej pory nie ujawnił, jakie dane chcieli przechwycić lub zniszczyć działający z terytorium Rosji napastnicy). Dziś, po atakach hakerów rozwścieczonych na Tuska za porozumienia ACTA, trudno uwierzyć w skuteczność obronnych działań funkcjonariuszy ABW.

W kwietniu 2010 r. doszło do znacznego nasilenia „awarii”. 5 kwietnia po południu nastąpiło przerwanie pracy serwerów MSZ. Praca resortu kierowanego przez Radosława Sikorskiego została na wiele godzin sparaliżowana.

Rzecznik ministerstwa Piotr Paszkowski uspokajał co prawda, że „nie jest tak źle”, jednak awaria była niezwykle poważna. Jak się okazało, w najnowocześniejszym budynku Ministerstwa Spraw Zagranicznych, tzw. szpiegowcu, mieszczącym m.in. serwery z tajnymi danymi, doszło do przerwania zasilania zewnętrznego. Stanęły windy, pracownicy stracili dostęp do sieci wewnętrznej i do poczty internetowej, odłączone zostały linie telefoniczne oraz faksy. Budynek został częściowo pozbawiony światła. „Jestem w MSZ od wielu lat, ale czegoś takiego nie pamiętam” – opowiadał 6 kwietnia 2010 r. tygodnikowi „Polityka” jeden z dyplomatów. Tajemnicą pozostaje liczba i charakter utraconych lub narażonych na ujawnienie danych.

Jakby tego było mało, 7 kwietnia 2010 r. na stronach...
[pozostało do przeczytania 66% tekstu]
Dostęp do artykułów: