Foxbourne Rd

Felieton [PostFelieton]

Kobieta wychodzi z supermarketu z zakupami na parking. W samochodzie, który zostawiła zamknięty, czterech śniadych. Żądają, żeby ich zawieźć. Daleko. Kobieta się waha. Zakupy, pusty parking, nieprzyjaźni faceci. Dzwoni na policję. Policjanci informują ją, że nie przyjadą. Że powinna być agresorom przychylna. Że powinna włamywaczy zawieźć, gdzie potrzebują. Pointą opowieści jest stwierdzenie, że gdyby tej napaści dokonali Polacy, trafiliby na kilka lat do więzienia. Londyn. Kiedy znajomi dowiadywali się, że lecę, mówili: „Uważaj na siebie”. Po raz pierwszy mój żołądek musnął lęk. Balham. Na ulicy jeszcze większość białych rasy kaukaskiej. Samochody jeżdżą dalej w złą stronę. Kamieniczki ściśnięte jedna obok drugiej w dalszym ciągu przypominają bardziej domki dla lalek niż dla ludzi. Porządek na ulicach nie jest przesadny, choć żywopłoty dopieszczone, a forsycje przerażająco fioletowe. Architektoniczny porządek, który narzuca się z pierwszym wrażeniem, na drugi rzut oka
     
37%
pozostało do przeczytania: 63%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze