Wrogowie fides et ratio

Momentem, w którym mili- zamienili się w moim sercu na poli-, było pałowanie w 1997 r. na Dworcu Centralnym dziczy, która zaatakowała pociąg z Częstochowy do Białegostoku, w którym do Warszawy przyjechała moja Mama. Wdzierający się do przedziałów oknami faceci byli pałowani po udach. Ja, anarchista nienawidzący kiedyś milicji, zbuntowany na świat ortodoksyjny katol, pierwszy raz w życiu byłem po stronie państwa.

Czas jest wspaniały. Bóg przecenia szerokość mojego serca. Chce je rozerwać swoją miłością. To niesamowite uczucie. I rodzi mnóstwo konsekwencji. Kiedy w serce człowieka wchodzi całkowicie zewnętrzna wobec niego Miłość, pierwsza pojawia się Radość. Właśnie z dużej litery
[pozostało do przeczytania 79% tekstu]
Dostęp do artykułów: