Buty, buty, tupot nóg…

Poza czasem

Corcorany, opinacze, glany, oficerki, kamasze, bundeswery, desanty, józefy, saperki. A zaczęło się od sandałów. Historia wojen to historia podbojów. W dziejach wojskowości obok rozwoju broni, uzbrojenia, taktyki i strategii ważną rolę odgrywają banalne na pierwszy rzut oka sprawy. Jak chociażby buty. Jak dokonywać podbojów, jak przeć naprzód, nie zwracając uwagi na nierówne podłoże, błoto, kamienie? Boso? W sukurs przychodzi nadużywana fraza: już starożytni Rzymianie… Tak, pierwsze udokumentowane buty wojskowe to caligae noszone przez legionistów. Zanim wszystkie drogi zaczęły prowadzić do Rzymu, europejskie bezdroża deptane były sandałami. Jednak nie przypominały dzisiejszych delikatnych „rzymianek” czy bardziej wytrzymałych, ale lekkich sandałów trekkingowych. Caligae to przewiewna „cholewka” i solidna podeszwa z kilku warstw skóry, nabijana ćwiekami dla lepszej przyczepności. Co ciekawe, żaden z ówczesnych trendsetterów i stylistów nie oburzał się na legionistów za
     
31%
pozostało do przeczytania: 69%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze