Obcęgi UE i polski dziób pingwina

Jakże to interesujące, żeby nie powiedzieć – charakterystyczne, że UE zgłasza pretensje do swoich trzech członków: Polski, Węgier i Rumunii, którzy – cóż za przypadek! ‒ znajdują się w najściślejszej unijnej czołówce, gdy chodzi o rozwój gospodarczy. Ba, znowu przypadek, co za koincydencja! ‒ wszystkie te trzy państwa są z tzw. nowej Unii, na którą to nową Unię dawna Piętnastka, czyli stara Unia, patrzy tradycyjnie, tak jak patrzy się na mróweczki z 10 piętra.

Bruksela uważa, że trzeba przylać kijem, żeby była dyscyplina i każdy znał swoje miejsce w szeregu. Bo przecież dla wielu bogatych krajów, które dziś wcielają się wobec Polski w rolę prokuratorów, z namaszczeniem ubierają togi sędziów i myślą, że są nauczycielami wobec krnąbrnych polskich uczniów, to obciach, że średnia wzrostu gospodarczego liczonego w PKB to dla strefy euro 1,3 proc., dla Unii – 2 proc., a dla Polski aż 4 proc. I nie są to dane polskiego rządu, lecz oficjalnej unijnej agencji Eurostatu. Charakterystyczne zresztą, że wszystkie te trzy państwa nie są w strefie euro i do upadłego raju eurolandu się nie wybierają. I tutaj dane publikowane przez Eurostat też są drogowskazem: na pięć gospodarek krajów UE o najbardziej dynamicznym rozwoju aż 4, czyli 80 proc., to państwa spoza eurozony. Polska zresztą jest w tej czołowej piątce. Z kolei piątkę krajów Unii o najsłabszym tempie rozwoju gospodarczego stanowią bez wyjątku kraje eurolandu. Tylko głupi nie wyciągnie z tego wniosków. Ostatnio w Brukseli i Strasburgu UE usiłowała Polskę wziąć w obcęgi. W Brukseli na posiedzeniu Rady Europejskiej do spraw unijnych holenderski Don Kichot, czyli Frans Timmermans, niczym stary kataryniarz, odegrał na swojej ideologicznej katarynce melodię pt.: „Ukarać brzydką Polskę”. Później tenże były działacz holenderskiej lewicy (dziwić się, że prawicowego rządu w Warszawie nie lubi?) ogłosił urbi et orbi, że państwa członkowskie UE krytycznie oceniają nasz kraj i że on nie myślał, że aż tak...
[pozostało do przeczytania 26% tekstu]
Dostęp do artykułów: