Iran - Nerwowa atmosfera w cieśninie Ormuz

Irańczycy stale zyskują na czasie i wykorzystują to do powolnego rozwoju swojego programu nuklearnego, a przewidywalnym skutkiem tego dyplomatycznego spektaklu będzie uzyskanie bomby atomowej przez reżim. Metoda kija i marchewki nie sprawdza się, ponieważ żadna ekonomiczna marchewka nie jest w stanie zrównoważyć Iranowi korzyści płynących z uzyskania statusu atomowego mocarstwa. W użycie kija w postaci nalotów Teheran nie wierzy.

Sankcje jednak dokuczliwe

Dotychczas wydawało się, że stale zaostrzane sankcje ekonomiczne nic w tej materii nie zmienią. Pojawiły się jednak sygnały, że jest inaczej. Okazują się one znacznie bardziej dokuczliwe dla Iranu, niż chciał to on do tej pory przyznać, ponieważ podkopują jego i tak kulejącą gospodarkę. Jeszcze zeszłej zimy reżim został zmuszony ograniczyć olbrzymie państwowe subsydia do paliw, energii elektrycznej i żywności, co spowodowało czterokrotny wzrost cen benzyny i napędziło inflację już wcześniej sięgającą 20 proc. Drastyczne oszczędności trzeba było wprowadzać, mimo że przez region przetaczała się właśnie fala rewolucji, a ajatollahowie ledwie spacyfikowali ponad roczne protesty krajowej opozycji.

Teraz problemy gospodarcze mogą się jeszcze pogłębić, jeżeli Stany Zjednoczone skłonią sojuszników do kolejnego zaostrzenia sankcji i wprowadzenia embarga na strategiczny dla Iranu eksport ropy naftowej. Jak dotąd wydawało się to mało prawdopodobne. Krok taki byłby bowiem bolesny dla uzależnionej od importu surowców Unii Europejskiej. Niespodziewanie jednak czołowe państwa Unii skłaniają się, by poprzeć naftowe embargo. Do głosowania w tej sprawie ma dojść już pod koniec stycznia.

Byłby to olbrzymi cios dla reżimu ajatollahów. Unia Europejska importuje 1/5 irańskiej ropy, a przemysł surowcowy stanowi źródło 80 proc. dochodów eksportowych tego kraju. Blokada nie będzie całkowita. Nie przyłączą się do niej zwłaszcza Chiny i Turcja, mimo starań amerykańskiego...
[pozostało do przeczytania 57% tekstu]
Dostęp do artykułów: