Kwietny przedmiot

Widziałem ostatnio, jak pewnej rodzinie wręczono świąteczny kosz prezentowy. Dzieci rzuciły się do wielkiego pakunku pełnego słodkości i z radością zaczęły rozrywać celofanowe opakowanie.

Maluchy wyciągały kolejne czekolady, cukierki, łakocie. Naraz jeden z brzdąców zakrzyknął zdziwiony: „Mamo, co to jest?”. Trzymał w ręku… wielkanocną palemkę. Drugi dzieciak także spojrzał zaskoczony, nie wiedząc, do czego służy ta dziwna kolorowa „miotełka”. A matka nic nie odpowiedziała. Zrobiło mi się tych dzieci i tej rodziny bardzo żal. Nie tylko dlatego, że – jak było widać – jest ona niewierząca, chociaż i to zawsze smuci. Myślę bowiem, że gdy Boga nie ma w rodzinie, to nie jest ona postawiona na dobrym fundamencie. Bo to On jest Dawcą Miłości. Jak można bez Niego obdarowywać prawdziwą miłością? Skąd ją czerpać, by dać komuś innemu? A nie można dawać tego, czego się nie ma. Zrobiło mi się ich żal również z tego powodu, że odsunięcie się od wiary i Kościoła ma wymiar nie tylko religijny czy duchowy, lecz powoduje odcięcie się od tego, co żywotnie polskie, od tego, co zapisane jest w polskim DNA kulturowym, co jest tradycją przekazywaną przez naszych przodków. Jak to potem nadrabiać? Ekspansja islamu skierowana w stronę Europy wiąże się nie tylko z utratą poczucia bezpieczeństwa i wzrostem zagrożenia kolejnymi atakami terrorystycznymi. To także swojego rodzaju inwazja kulturowa. Idea zachwycającego multi-kulti promowana przez eurokratów z Unii to pomysł zabójczy – nie będzie żadnej „mieszanki” kultur. Jedna może wysadzić w powietrze drugą. Jeśli więc szukamy źródeł słabości, to możemy je zobaczyć właśnie w takich scenach jak ta przytoczona na wstępie. I w tym pytaniu: „Czym jest ten dziwny patyk, na którym rosną kwiatki, i po co dodany jest do prezentów?”.
 
[pozostało do przeczytania -1% tekstu]
Dostęp do artykułów: