Boniek walczy o małe kluby

Kluby, w których zaczynały i szkoliły się przyszłe gwiazdy murawy, powinny dostawać za to pieniądze.

5 kwietnia na kongresie w Helsinkach zostanie wybrany nowy skład Komitetu Wykonawczego UEFA. Jednym z tych ośmiu najbardziej wpływowych ludzi w futbolu chce zostać prezes PZPN Zbigniew Boniek. Do wyborów wystartuje z programem naprawy idei „solidarity payment”, która niby obowiązuje, ale nie jest przestrzegana. UEFA przy okazji międzynarodowych transferów piłkarzy nakazuje przekazanie 5 proc. od ich kwoty dla klubów, często małych, w których piłkarz się wychował i grał między 12. a 20. rokiem życia. Bogacze nagminnie ten przepis lekceważą. Boniek chce to ukrócić. – Mam czteroletnie doświadczenie jako prezes PZPN. Jest 8 wolnych miejsc i 13 kandydatów. Zdecydowałem się spróbować – przyznaje prezes PZPN, który dokonał szokujących obliczeń, obrazujących, jak wielkie kluby oszukują maluczkich, całkowicie lekceważąc przepis „solidarity payment”.

Boniek wyliczył, że w ciągu ostatnich 15 lat na świecie przeprowadzono transfery za gigantyczną kwotę 32 miliardów euro! Pięć proc. tej kwoty powinno trafić do klubów, w których transferowany gracz zaczynał swoją karierę. Problem w tym, że jest to przepis całkowicie wirtualny. W latach 2001–2016 wypłacono 380 milionów euro z puli „solidarity”,, a ta kwota powinna być o 1,2 miliarda euro wyższa! Boniek doszedł do słusznego wniosku, że cała ta idea jest zupełną fikcją i postanowił walczyć o prawa małych klubów. Także tych z Polski. Wiadomo, że każdy wyróżniający się u nas gracz natychmiast sprzedawany jest za granicę. Nasze gwiazdy często są wychowankami małych, prowincjonalnych klubów, które działają na amatorskich zasadach. Nagroda za wyszkolenie międzynarodowej gwiazdy pozwoliłaby im normalnie funkcjonować i szkolić kolejne talenty. Boniek będzie walczyć o pieniądze dla takich klubów, o których istnieniu nie wiedzą nawet kibice mocno interesujący się piłką nożną. Przykłady? Grzegorz...
[pozostało do przeczytania 32% tekstu]
Dostęp do artykułów: