Nigdy z królami nie będziem w aliansach...

Często mówimy, że nasze polskie powstania stanowią pewną ciągłość, że bez kolejnego nie byłoby następnych. Pamiętajmy w takim razie, że konfederacja barska była pierwsza. Pozostawiła następnym pokoleniom kilka doniosłych odezw, ryngraf na zawsze już kojarzony z polskim wojownikiem, dumną „Pieśń konfederatów barskich”, przepowiednie Wernyhory, pamięć o charyzmatycznym księdzu Marku…

Stawam na placu z Boga ordynansu
Rangę porzucam dla nieba wakansu
Dla wolności ginę
Wiary swej nie minę
Ten jest mój azard
Krzyż jest mi tarczą,
a zbawienie łupem
W marszu nie zostaję,
choć i padnę trupem


Anonim, „Pieśń konfederatów
barskich“ 1768

29 lutego 1768 r. Bar na Podolu, na południowo-wschodnich rubieżach Rzeczypospolitej, blisko granicy tureckiej, tego dnia staje się sercem dumnej Rzeczypospolitej. Grupa spiskowców, m.in. marszałek nadworny koronny Jerzy August Mniszek i biskup kamieniecki Adam Stanisław Krasiński, podpisuje doniosły akt konfederacji zaczynający się słowami: „My, prawowierni chrześcijanie katolicy rzymscy, naród polski, wierny Bogu i Kościołowi, wolnym królom i kochanej ojczyźnie”. To początek pierwszego polskiego powstania narodowego.
Żadne z naszych powstań nie doczekało się takiej fali krytyki. Konfederatów oskarżano o fanatyzm religijny, niechęć do reform, obronę partykularnych interesów, sprowokowanie I rozbioru. Oczywiście, nie można idealizować konfederatów, tak jak nie można patrzeć bezkrytycznie na Rzeczpospolitą epoki saskiej i pierwszych lat doby stanisławowskiej. Nie brakowało prywaty, stawiania dobra poszczególnych frakcji ponad losy kraju, zapominano o lojalności wobec państwa. Złem jednak największym była powolna, nieubłagana utrata suwerenności, przekupstwo i wysługiwanie się obcym dworom, zwłaszcza Rosji. Właśnie temu przeciwstawili się konfederaci. Zwróćmy uwagę, że w przytoczonych słowach aktu padają słowa „My [...]...
[pozostało do przeczytania 79% tekstu]
Dostęp do artykułów: