Utopia, której nie zauważyliśmy

Mamy 100 tys. zarejestrowanych przez polskie państwo wróżbitów, dziesiątki tysięcy radiestetów i bioenergoterapeutów. Do tego dziesiątki tysięcy praktyków New Age nigdzie niezarejestrowanych

Wbrew powszechnemu przekonaniu konkurentem chrześcijaństwa wcale nie jest dziś ateizm, lecz zabobon. Człowiek nie jest w stanie żyć bez transcendencji. Gdy więc przestaje wierzyć w Boga, zaczyna wierzyć w cokolwiek. Współczesna neoliberalna kultura, która zdominowała społeczeństwa zachodnie, eliminując chrześcijaństwo ze swojego głównego nurtu, doprowadziła do duchowego głodu. W tę duchową próżnię wsączają się różnego rodzaju wierzenia. Ale są też operatorzy stymulujący ten proces. Środowiska skupione wokół instytucji zapewniających sobie ciągłość działania już przez kilkanaście pokoleń, które od ponad dwóch stuleci wytrwale pracują nad zastąpieniem w Europie chrześcijaństwa duchowościami.

Dzisiejsze zabobony ludzi oświeconych są jednak zupełnie inne niż te wyśmiewane przez filozofów „oświecenia”. Współcześni „ludzie rozumni” i wykształceni przez oświeceniową szkołę wierzą w działanie nieistniejących substancji (homeopatia), w brak duchowego oddziaływania praktyk typu joga czy w istnienie ezoterycznych „energii”, niedających się wykryć przez narzędzia nauki (bioenergoterapia, feng shui, akupunktura).
I Polska wcale nie jest tu wyjątkiem. Mamy 100 tys. zarejestrowanych przez polskie państwo wróżbitów, dziesiątki tysięcy radiestetów i bioenergoterapeutów. Do tego dziesiątki tysięcy praktyków New Age nigdzie niezarejestrowanych. Ilu trzeba klientów, by utrzymać tę armię ludzi? Czy Polska jest krajem katolickim? Na pewno? W końcu mamy tu tylko 30 tys. księży.

Dziś już większość Polaków wyznaje światopogląd New Age w mniejszym lub większym stopniu, całkowicie przy tym nie zdając sobie z tego sprawy.
Co doprowadziło do takiego otwarcia ludzi nam współczesnych na irracjonalne idee i na wszystkie właściwie praktyki...
[pozostało do przeczytania 45% tekstu]
Dostęp do artykułów: