Zmierzch Camelotu!

Dodano: 08/02/2017 - Nr 6 z 8 lutego 2017

Maciej Parowski \ Film

W latach 50. i 60. Jackie była naprawdę skończoną pięknością. Bogata z domu, miała wszechstronne wykształcenie, klasę i udaną praktykę dziennikarską. Nie od razu powiedziała „tak” senatorowi Johnowi Kennedy’emu, herosowi II wojny, kobieciarzowi, potem prezydentowi USA. Biały Dom za ich kadencji to był Camelot, ciągnęli doń twórcy i światłe umysły. Gospodarze emanowali ambicją i werwą, uderzającą na tle prezydentury Eisenhowera. Jackie urzekała koronowane głowy, była ikoną mody, modyfikowała siedzibę, a szwagrowie – Robert, prokurator generalny, i Edward, od 1962 r. senator – zakładali dynastię. Panowie flirtowali z gwiazdą Hollywood, partnerką mistrza baseballu, potem wybitnego pisarza. Prezydent remisował z Chruszczowem konflikt kubański, grzązł w Wietnamie, ale ruszył dobry piarowsko program „Apollo”. Pojętni uczniowie sztuki polityki tyle mogli dokonać! Skończyło się w Dallas AD 1963. Chilijczyk Larrain rekonstruuje zamach. Widać to, czego nie ma na filmie
     
35%
pozostało do przeczytania: 65%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze