Długie włosy, plakaty i 300 zaworów

Dodano: 31/01/2017

SYLWETKA \ O jednym takim, co chciał porwać majora Górnickiego

W czasach Polski Ludowej zeznawania przeciwko oskarżonemu można było odmówić w sytuacji, w której było się z nim spokrewnionym lub powołując się na okoliczność skonsumowanego uczucia. Podczas procesu Adama Borowskiego prokuratura powołała na świadków trzy jego koleżanki. – Jako młoda mężatka odmawiam zeznań, ponieważ z oskarżonym łączy mnie uczucie – powiedziała pierwsza. Druga, powołując się na relację z Borowskim, także odmówiła zeznań. To samo zrobiła trzecia. – Wysoki Sądzie, wobec tych zeznań widać, że oskarżony nie miał czasu na konspirację – podsumował obrońca Borowskiego, mecenas Władysław Siła-Nowicki Adam Borowski przyszedł na świat 21 lipca 1955 r. w Warszawie. Jak sam mówi, jego rodzina to z dziada pradziada warszawiacy, choć dziadek od strony mamy urodził się nad Morzem Czarnym. Jak podaje rodzinna legenda, ojciec dziadka był zesłany na Syberię prawdopodobnie za sprawy polityczne. – Kryminalistów wówczas nie zsyłano – opowiada Borowski. Pradziadkowi na
     
10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze