Zaśpiewamy: „wolną pobłogosław, Panie”

Ale po kolei. 22 października 1996 r. „Gazeta Wyborcza” publikuje wywiad z Krzysztofem Bondarykiem, który wtedy właśnie odszedł z Urzędu Ochrony Państwa, gdzie przez kilka lat kierował delegaturą w Białymstoku. Bondaryk mówi m.in.: „Zakładaliśmy, że nasz Urząd może być dla Rosjan przejrzysty. Rosjanie dzięki swoim starym kontaktom towarzyskim i aktywom operacyjnym mogli kontrolować większość operacji naszego kontrwywiadu. (...) UOP był obiektem wielu agresywnych akcji ze strony służb rosyjskich, ukraińskich, białoruskich. Nasza reakcja była najczęściej taka: nie prowokować bez potrzeby, tylko obserwować i uniemożliwiać działanie. Aby to było skuteczne, szczególnie kiedy nasz wywiad jest
[pozostało do przeczytania 79% tekstu]
Dostęp do artykułów: