Karaoke i papugi

To rzeczywiście nasz wielki, polski problem. Wiele środowisk w III Rzeczypospolitej nie myśli bowiem samodzielnie, nie formułuje własnych wizji, lecz świeci światłem odbitym. Jest, krótko mówiąc, pudłem rezonansowym Zachodu czy Wschodu. Powiedzmy wprost, politycy, komentatorzy czy różni łże-eksperci małpują bezkrytycznie, bez cienia własnej refleksji, różne pomysły i ideiki (nawet nie idee), które pojawiają się poza naszymi granicami. I dalej potem wyskakiwać z nimi jak Filip z konopi, jako niby swoimi. Taki happening zdarzył się ostatnio choćby w Berlinie. Wiemy, o co chodzi.

Nie trzeba bywać w Japonii, aby wiedzieć, co to jest karaoke. W Europie również, także w Polsce, są
[pozostało do przeczytania 40% tekstu]
Dostęp do artykułów: