Pies stanu wojennego i... kasiarze

Na pierwszym planie kilku działaczy, którzy czują bliski koniec solidarnościowego święta. Najbardziej rozważny przypomina o związkowej kasie, którą trzeba ocalić. Najodważniejszy demaskuje na cmentarzu SB-ków, którzy profanują sowieckie groby, by móc oskarżać ekstremę solidarności. Mają rodziny, swoje sprawy, uczestniczą w zebraniach, szumią na ulicach, umawiają się z kobietami. Pomysł z bankiem nie od razu wydaje się racjonalny. Ale wrzenie narasta, a przesilenie tuż-tuż.

Tłem jest tu dolny Śląsk, głównie Wrocław, region dzielny i mocno niesubordynowany. Sprawiała to wyrobiona przemysłowo i społecznie klasa robotnicza i klimat miasta, budowany przez ludzi i instytucje kultury.
[pozostało do przeczytania 66% tekstu]
Dostęp do artykułów: