Oburzeni na świat

Dodano: 01/11/2011 - Nr 44 z 2 listopada 2011

Demokracja i konstytucja określająca zasady jej funkcjonowania same w sobie są jednak pojęciami abstrakcyjnymi. Wartość demokracji mierzy się bowiem nastawieniem narodu. Tym, czy naród jest skłonny pędzić żywot zgodny z jej założeniami, czy nie. Prawidłowo działający system demokratyczny opiera się na społecznym konsensusie. Tymczasem za sprawą „rewolucji kulturalnej 1968 r.” w państwach tzw. zachodniej demokracji zagnieździła się bakteria. Jej żywe kultury od ponad czterdziestu już lat występują pod egidą lewicowego protestu pozaparlamentarnego, przybierając coraz to nowsze stadia i formy. W przypadku Niemiec jedną z tych form był terroryzm. Co chwila jakiś współczesny buntownik (tak jak niegdyś Rudi Dutschke czy wciąż aktywny politycznie Daniel Cohn-Bendit, a aktualnie ikona buntu Julian Assange i bohaterowie ruchu antyglobalistycznego) dolewa oliwy do ognia i swoimi absurdalnymi fantazjami politycznymi podgrzewa i tak wystarczająco gorącą atmosferę. Co istotne, taką postawą grzebie
     
26%
pozostało do przeczytania: 74%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze