Pożydowskie kamienice i sekretny żywot TW „Józefa”

Cały proceder dokładnie opisała „Rzeczpospolita” („Kamienicę wyłudzę”, 25 września 2002 r.) Urzędnicy w Katowicach ze zdumieniem przecierali oczy, kiedy nagle, po kilkudziesięciu latach odnajdywali się spadkobiercy dawnych właścicieli. Na podstawie cudem „ocalonych” dokumentów sąd przeprowadzał postępowanie spadkowe i atrakcyjna nieruchomość musiała zostać zwrócona. Szczęśliwi właściciele szybko ustanawiali pełnomocnika, który dbał o ich interesy.

Mecenasi na usługach lewych spadkobierców

Mafijny proceder nie byłby prawdopodobnie możliwy, gdyby nie pomoc prawników. Jednym z nich był mecenas Marek Barczyk. Opinia publiczna poznała go jako obrońcę niemal wszystkich zomowców, którzy zasiedli na ławie oskarżonych w procesie pacyfikacji kopalni „Wujek” i „Manifest Lipcowy”. Barczyk zasłynął tym, że żądał wydania zakazu wyświetlania filmu Kazimierza Kutza „Śmierć jak kromka chleba”, bezpardonowo atakował świadków i domagał się ukarania strajkujących górników z „Wujka”. Twierdził, że to oni zaatakowali uzbrojonych milicjantów i dlatego są winni śmierci dziewięciu swoich kolegów.

W roku 1990 Barczyk został pełnomocnikiem w sprawie o stwierdzenie nabycia spadku XIX-w. kamienicy przy ul. Warszawskiej w Katowicach. Przedstawił nieudolnie sfałszowane pełnomocnictwo, podpisane przez „H. Vecchia”, rzekomą spadkobierczynię zamieszkałą w Pittsburghu (USA). Mecenas w 2006 r. został skazany na 6 lat więzienia m.in. za oszustwa, płatną protekcję, przywłaszczenie pieniędzy i podrabianie dokumentów. Zmarł nagle podczas przerwy w odbywaniu kary.

W innej sprawie mec. Maksymilian L. zabiegał w 1997 r. o zwrot kamienicy przy ul. Słowackiego na rzecz Chany Goldfeld i jej siostry Frajdli Dykierman. Przedstawił pełnomocnictwo, w którym nie zgadzało się imię rzekomej współwłaścicielki.

„Przedłożenie obecnie nowego pełnomocnictwa od niej jest niemożliwe, bowiem według uzyskanych informacji wymieniona jest poważnie chora...
[pozostało do przeczytania 84% tekstu]
Dostęp do artykułów: