Hiszpański azyl Tomasza Arabskiego

Czy Arabski ma się czego obawiać? Według przepisów „Porozumienia w sprawie wojskowego specjalnego transportu lotniczego” z 18 lipca 2005 r., był koordynatorem tragicznego lotu Tu-154M do Rosji 10 kwietnia 2010 r., zakończonego śmiercią prezydenta RP, najwyższych dowódców polskiej armii i kilkudziesięciu innych osób. To właśnie Tomasza Arabskiego Kancelaria Prezydenta powiadomiła (3 marca 2010 r.) „o konieczności zabezpieczenia przelotów samolotem specjalnym Tu-154M” na trasach Warszawa–Smoleńsk i Smoleńsk–Warszawa. W czasie organizacji lotu nie wyznaczono nawet lotnisk zapasowych na wypadek, gdyby w Smoleńsku nie było warunków do lądowania.

Kandydat na ambasadora zlekceważył pracowników ambasady

Przed katastrofą smoleńską – w tajemnicy przed prezydentem Lechem Kaczyńskim – Arabski prowadził rozmowy w Warszawie i Moskwie z Rosjanami. Najpierw (25 lutego 2010 r.) w jednej z warszawskich restauracji spotkał się z Jurijem Uszakowem, wiceszefem kancelarii Władimira Putina. W spotkaniu tym brał też udział Władimir Grinin, ówczesny ambasador Rosji w Polsce, główny uczestnik gry dyplomatycznej Moskwy, mającej na celu obniżenie rangi wizyty Lecha Kaczyńskiego w Katyniu i rozdzielenie wizyt. Następnie, 17 marca 2010 r., Arabski spotkał się w moskiewskiej restauracji „Dorian Gray” z wicepremierem Rosji Igorem Sieczynem, a potem w cztery oczy z Jurijem Uszakowem.

Obecny kandydat ministra Radosława Sikorskiego na ambasadora Hiszpanii zlekceważył pracowników ambasady RP i złamał zasady dyplomacji, wypraszając ze spotkania w moskiewskiej restauracji Justynę Gładyś, pracowniczkę Ambasady RP w Moskwie. „Świadek [Justyna Gładyś] rozmowę z wicepremierem Sieczynem tłumaczyła całą, natomiast rozmowę z ministrem Uszakowem tłumaczyła częściowo z tego powodu, iż część rozmowy odbyła się w języku angielskim i wtedy była proszona, żeby im nie towarzyszyć” – czytamy w uzasadnieniu umorzenia cywilnego śledztwa ws. katastrofy smoleńskiej. Co...
[pozostało do przeczytania 55% tekstu]
Dostęp do artykułów: