Krzysztof Wyszkowski

Krzysztof Wyszkowski
Dzisiaj o Wielkim Strajku w Sierpniu ’80 wiemy dużo więcej – o przygotowaniach i manipulacjach władz, o metodach wewnętrznej i zewnętrznej dywersji i dezintegracji, jakie wobec Solidarności zastosowano. Nadal jednak prawda o największym ruchu społecznym w nowożytnych dziejach świata pozostaje niepełna. W wymiarze politycznie najistotniejszym, czyli zakresie agenturalnej infiltracji Solidarności przez policje jawne, tajne, dwupłciowe, peerelowskie i zagraniczne, wiemy może połowę, i to „dolną” połowę, a wiadomo, że z połowy wzgórza widać niewiele, bo jego górna część, nawet jeżeli się zwęża, to zasłania większą część widoku. A na agentach sprawa się nie kończy, bo i w wydarzeniach Sierpnia, i przez cały okres późniejszy byliśmy poddawani agresywnym działaniom wszelkiego rodzaju „towarzyszy...
Krzysztof Wyszkowski
Onyszkiewicz jest typem już dawno temu zanalizowanym i opisanym przez Gombrowicza w „Transatlantyku” z jednej strony, a z drugiej przez Dostojewskiego w postaciach „Polaczków”. To tak absolutna nicość, tak kompletna pustka i jałowość, że w procesie ucierania się ludzi sowietyzmu ze sprzedawczykami z Solidarności okazał się niezbędny – jako doskonały, bezwonny i bezbarwny, bezsmakowy i beztreściowy smar, potrafiący płynnie zapośredniczać najbardziej – wydawałoby się – sprzeczne tendencje i interesy. „Ojciec wnuków” zwycięzcy z 1920 r. chcący być jednocześnie sługą sług morderców żołnierzy Marszałka, to najwłaściwszy człowiek do zorganizowania „gwoździa” kampanii wyborczej Donalda Tuska. Gdzie miała się ona rozpocząć? Po rozwaleniu polityki wschodniej prezydenta Lecha Kaczyńskiego,...
Krzysztof Wyszkowski
A teraz nowa tajemnica –śmierć przywódcy Samoobrony. Polityk nie zabija się z powodu kłopotów finansowych czy złego nastroju, ale znowu władze państwa nic o przyczynach nie wiedzą. Aprobująco milczą, gdy z powodu weekendu nie można wszcząć śledztwa i przeprowadzić sekcji zwłok, a dziennikarze tkają zasłony z tekstów w rodzaju „W sieci teorii spiskowych”. Liczą, że trzymając się w kupie i nie interesując się tym, czym interesowanie się jeszcze nikomu – ani Janowi Olszewskiemu, ani Jarosławowi Kaczyńskiemu – na zdrowie nie wyszło, utrzymają nie tylko dobre samopoczucie, ale i władzę. Telewizje przypominają, jak śp. prezydent Lech Kaczyński wręczał śp. Andrzejowi Lepperowi ministerialną nominację. Przypominają też, że został zdymisjonowany, jako podejrzany w aferze gruntowej. Czołowe...
Krzysztof Wyszkowski
Ależ należy im szybko wyjaśnić, że nie ma się tu czego tak bardzo wstydzić! Burdenko nie był wcale gorszy od Bieruta. A Bierut od Bermana. A dlaczego sądzić, że Berman był straszniejszy od Gomułki, który z kolei nie był bardziej sowiecki niż Jaruzelski. A przecież ani Jaruzelskiego, ani Kiszczaka, ani Kwaśniewskiego z Millerem i Oleksym Durczok ani Miecugow nie uznają za odpowiedzialnych za Katyń. Burdenko też nikomu w Katyniu osobiście w tył głowy nie strzelał. On tylko podpisał raport, w którym zawarł fakty ustalone przez ekspertów z NKWD. Tyle miał do powiedzenia, ile Anodina, gdy poświadczała fakty ustalone przez KGB. A Miller – czy mógł nie poświadczyć faktów ustalonych przez MAK? Burdence pokazano niemieckie kule w czaszkach, a Miller na własne oczy widział wrak samolotu. Gdyby...
Krzysztof Wyszkowski
Michnik musi zdawać sobie sprawę, że te ustalenia oznaczają, iż winę za katastrofę ponoszą Rosjanie (to rosyjska dziennikarka, a nie ktoś z „GW”, powiedziała, że skoro nagranie z wieży zaginęło, to Rosjanie nie mają alibi). Musi wiedzieć, że Miller kłamie, ale eksperci tej oceny nie ukrywają – Małgorzata Wassermann: „W rozmowie z nami podkreślana była wina rosyjska. Od przygotowania lotniska po pracę kontrolerów (…) to nie była wina naszego pilota, po to miał wieżę, żeby korygowała jego lot”. Jeżeli pilotom pozwolono lądować, ale oszukiwano ich co do położenia samolotu – miejsca na ścieżce, kursie i odległości od lotniska – a skala tych różnic dowodzi, że nie mogły to być pomyłki, to pisanie o „niedokładnych informacjach” jest taką różnicą, jaka dzieli stwierdzenie, że Polaków w...
Krzysztof Wyszkowski
Kto obserwuje proces wytoczony Jarosławowi Markowi Rymkiewiczowi przez Agorę, musi mieć poczucie, że ma do czynienia z grą pozorów, w których roi się od znaków zapytania. Spółka (akcjonariusze?) wprowadza cenzurę myśli? Michnik mści się na odstępcy? Radca prawny (jak prokurator Wyszyński?) dochodzi (niemieckiego, czyli nazistowskiego?) pochodzenia poety? W każdym z takich pytań zawarty jest ciekawy trop, ale jestem przekonany, że istotą rzeczy jest problem dużo głębszy, jego objawy Rymkiewicz trafnie opisał w wypowiedzi dla „GP”, za którą stanął przed sądem. Michnikowi chodzi o zakazanie zrównywania komunizmu z nazizmem jako systemów ludobójczych i antycywilizacyjnych. W tej walce Michnik (a z nim ludzie „GW” władający aparatem spółki Agora) ma potężnych wspólników w kraju i za granicą...
Krzysztof Wyszkowski
Śmierć Stalina prymas Wyszyński uznał za znak końca ludobójczej antycywilizacji i oświadczył: „Non possumus!”. Władcy Sowiecji nie zamierzali jednak niczego zmieniać i obawiając się buntu, polecili Lunie Brystygierowej aresztowanie prymasa. Trzeba było jeszcze znaleźć katolika-sowieciarza, który zrealizuje zadanie uświadomienia wiernym, dlaczego ten „mrakabies, obskurant, fideista, zatwardziały i przewrotny klecha, zaciekły wróg ludu, degenerat drapujący się w szaty świętoszka, obmierzły zboczeniec, prawdopodobnie sodomita, no, słowem, samo dno i bagno” powinien zostać pozbawiony wpływu na Kościół, by wspomóc tow. Bieruta w dziele wykorzeniania polskiego faszyzmu. Brystygierowa zleciła to swojemu agentowi Bolesławowi Piaseckiemu, a ten wyznaczył swojego adiutanta – Tadeusza Mazowieckiego...
Krzysztof Wyszkowski
W tej normie zaskakuje tylko jeden szczegół. Otóż „operacja krzyż” przeprowadzona została nie tylko według metod NKWD stosowanych w latach 1939–1946 od Białegostoku po Kielce, nie tylko według praktyk UB i SB z Czerwca ’56 i Grudnia ’70, ale i według metody zastosowanej przez PZPR w Marcu ’68 i Czerwcu ’76! W ten sposób dzieci funków z KPP dołączyły do zbrodniczego dzieła swoich rodziców. W kampanii przeprowadzonej przez Tuska–Komorowskiego, według metod Gomułki–-Gierka, „syjonistów” i „warchołów” zastąpiono „oszołomami” i „sektą wyznawców Lecha Kaczyńskiego i ojca Rydzyka”. Transmisje telewizyjne i reportaże prasowe były wyreżyserowanymi według przepisów współczesnego piaru takimi samymi sowieckimi seansami nienawiści jak antyżydowskie wiece w fabrykach czy antyrobotnicze spędy na...
Krzysztof Wyszkowski
Kimkolwiek byli planujący i realizujący ten pakt współcześni targowiczanie, jest faktem, że ludzie OD zdobyli w PRL rząd dusz, który w 1989 r. zamienili na dominację w mediach publicznych i prywatnych. Ta dominacja jest tak skuteczna, że wolne społeczeństwo zostało zmuszone do szukania alternatywnych metod porozumiewania się. W ten sposób historia zatoczyła kolejne koło – etos i cele przypisywane niegdyś Komitetowi Samoobrony Społecznej KOR realizują obecnie kluby „Gazety Polskiej” i ruch Solidarni 2010. Opozycjoniści zbierają się pod zwalczanym przez władze namiotem na Krakowskim Przedmieściu, a ludzie reżimu – prezydent Komorowski, premier Tusk, gen. Jaruzelski, red. Michnik i cała postpeerelowska spółka – przemyka się do Pałacu Namiestnikowskiego w poczuciu swojego panowania i zarazem...
Krzysztof Wyszkowski
Była inicjatorką przywrócenia przedwojennej Parady Niepodległości 11 listopada. W ten sposób Gdynia stała się duchową dzielnicą Warszawy, ale takiej, jakiej już nie ma. Zmiażdżona przez Niemców, została przez komunistów – ze strachu, że odżyje i podniesie się – przygnieciona grobowcem Pałacu Stalina. Nadzieja na zmartwychwstanie Miasta Nieujarzmionego odżyła, gdy Lech Kaczyński stworzył Muzeum Powstania Warszawskiego. Wiesia wierzyła, że jest to akt przełomowy, że już nie uda się znowu polskości pognębić. Szczególną misją Wiesi było dokumentowanie Grudnia ’70. Uważała, że sprawcy mordu na Polakach buntujących się przeciw komunizmowi nie mogą pozostać bezkarni. Zbierała materiały, pracując w latach  1980–1981 w sekcji historycznej Zarządu Regionu „Solidarności” w  Gdańsku. Ale...
Krzysztof Wyszkowski
Można by powiedzieć – było, minęło – gdyby nie fakt, że Komorowski z Tuskiem nadal fetują Jaruzelskiego w Belwederze, a pod wodzą m.in. Sikorskiego główne role w dialogu polsko-niemieckim odgrywają aktywiści PRL, przemundurowani, jak to opisywała Teresa Kuczyńska, na propagandystów interesów niemieckich i rosyjskich. Za potwierdzenie takiego stanu może być uznana wkładka do tygodnika „Polityka”, sygnowana wspólnie z Fundacją Współpracy Polsko-Niemieckiej. Pismo, którego obsada personalna decydowana była w KC PZPR, miało do relacji polsko-niemieckich, i, jak się okazuje, nadal ma, stosunek funkcjonalny. Poprzednio tropiło rewanżystów zachodnioniemieckich, a teraz tropi rzekomych rewanżystów antyniemieckich i antyrosyjskich w postaci kaczystów. Dzięki temu „Polityka” jest znowu, jak za...
Krzysztof Wyszkowski
Traktowanie Polski jako obiektu przetargu w stosunkach z Rosją jest już amerykańską tradycją. Tym, który przejdzie do historii jako największy po Roosevelcie szkodnik, jest George Bush (senior). To on w 1989 r. doprowadził do narzucenia Polakom „kontraktu”, którego skutkami była prezydentura Jaruzelskiego, rozkradzenie majątku narodowego przez nomenklaturę, utrzymanie kontroli rosyjskiej agentury nad służbami specjalnymi i, co najważniejsze, petryfikacja postkomunizmu jako systemu nieusuwalnych ograniczeń wolności, którego skutkiem jest podporządkowanie Polski interesom zagranicy. Operacja „okrągły stół” i „sejm kontraktowy” miała nie jednego, a dwóch ojców. Imperium Wolności we współpracy z Imperium Zła, za pomocą KGB i CIA przebudowały system w taki sposób, żeby III RP odrzuciła...
Krzysztof Wyszkowski
Najdziwniejsze, że Kuczyński, Krzemiński, Bratkowski, Michnik i im podobni reklamują się jako demokraci. Krzemiński – jak wierzę – zupełnie szczerze dziwi się: „Do dziś otwarte pozostaje pytanie, dlaczego kilkadziesiąt lat temu tak wielu intelektualistów skusił komunizm w wydaniu stalinowskim”. Odpowiedź jest w życiorysach patronów ich formacji – Brystigerowej, Brusa, Mazowieckiego, Geremka, Kuronia. Poparcie dla stalinizmu w latach 1944–1954 było dyktowane tym samym interesem, który po sukcesie stalinizacji Polski doprowadził do powstania rewizjonizmu. Ci sami ludzie realizowali ten sam interes najpierw jako stalinowcy, a następnie antystalinowcy. Terror stalinowski był potrzebny do uformowania się nowej elity władzy, ale kiedy okazało się, że władza przechodzi w ręce towarzyszy...
Krzysztof Wyszkowski
Stosunki polsko-żydowskie to nie tylko jeden z największych problemów historii Polski, ale i jedna z najważniejszych kwestii polityki współczesnej. Dlatego każdy, kto się w tych sprawach wypowiada, ma obowiązek czynić to w poczuciu odpowiedzialności za interes zbiorowy. Jest oczywistością, że szczególna rola w realizacji tego interesu przypada ministrowi spraw zagranicznych. Radosław Sikorski wie, że ustawowo nakazanym obowiązkiem ministra spraw zagranicznych RP jest „ochrona interesów Rzeczypospolitej Polskiej za granicą” i „kształtowanie międzynarodowego wizerunku Rzeczypospolitej Polskiej”. Po objęciu urzędu Sikorski zapowiadał: „Priorytet trzeci naszej polityki to wzmacnianie wizerunku Polski w świecie”. Jako mąż amerykańskiej dziennikarki żydowskiego pochodzenia, a więc polityk...
Krzysztof Wyszkowski
Można by drwić, że teraz łatwiej jest zrozumieć, dlaczego nie wolno zapalać zniczy na Krakowskim Przedmieściu, gdyby nie fakt, że ten człowiek honoruje i umieszcza w instytucjach państwowych zdrajcę i zbrodniarza, wspólnika sowieckiego ludobójstwa, chcącego zamordować również Jana Pawła II. Podobna obrzydliwość była w ostatnich dniach najmodniejszym stylem całego „postępowego” świata. Wszystkie telewizje (z TVN jak zawsze na czele) jednym tchem zachwycały się radością pielgrzymów na placu św. Piotra i szałem barbarzyńców wiwatujących pod Białym Domem. Patrząc na polityków całego świata (szczególnie na człowieka o minie zbója dorzynającego watahy, który zagłuszał własne sumienie, twierdząc, że Piotr Stańczak został zabity w Afganistanie z inspiracji bin Ladena) przypomniałem sobie...
Krzysztof Wyszkowski
Nigdy tego listu na oczy nie widziałem, ale idę o zakład, że jego autorzy (wśród których mogli być i „Kat”, i „Minim”, i „Olin”) napisali w nim coś takiego, że jakiś czas potem w dawnym ośrodku szkoleniowym SB (a przedtem KGB, a przedtem Abwehry) na Mazurach zaczęły lądować samoloty CIA, z których wyprowadzano więźniów, by ich poddać torturom. Dlaczego Amerykanie nie skorzystali z pomocy tak wypróbowanych przyjaciół jak Brytyjczycy czy Niemcy? Ponieważ politycy brytyjscy czy niemieccy muszą obawiać się własnej opinii publicznej, a polscy politycy postkomunistyczni obawiają się tylko tego, co wie o nich KGB i CIA. Dowodem, że polskiej opinii publicznej bać się nie warto, jest zachowanie prokuratury, która, gdy parę dni temu pojawił się nowy przeciek z Wikileaks informujący o szczegółach...
Krzysztof Wyszkowski
Graczyk okazał się jednak nie być płatnym cynglem, lecz typowym pożytecznym idiotą, który uznał, że skoro nawet na salonach można już wspomnieć o agenturalności np. Ryszarda Kapuścińskiego, to i on może zrobić coś podobnego. Ale tu popełnił błąd – nie tylko odszedł z „GW”, ale i zaczął wrednie kąsać rękę, która go niegdyś przygarnęła, wykarmiła i światopoglądowo ukształtowała. Jakby pieczętując swą apostazję, napisał książkę „Cena przetrwania? SB wobec »Tygodnika Powszechnego«”. Na domiar złego jej treści nie uzgodnił z nadzorującymi postępowość w polskim katolicyzmie odpowiednimi instancjami. Choć Graczyk wykazał maksimum oględności, nie wskazując, że o roli „TP” dobitniej świadczy udział jego liderów w kontrakcie okrągłego stołu i w budowaniu III RP jako państwa SB niż archiwa...
Krzysztof Wyszkowski
Komunistycznej atomizacji przeciwstawiałem hasło z Deklaracji Wolnych Związków Zawodowych: „Wzywamy wszystkich do solidarności w walce o lepszą przyszłość” i opisywałem jej sukces: „»Solidarność« – hasło gdańskiego strajku stało się imieniem Związku. Wielki ruch »Solidarności« ogarnął całą Polskę. Stał się dziesięciomilionową potęgą popieraną przez cały naród. Dokonała się najpiękniejsza w historii Polski rewolucja”. Tak wiosną 1981 r. czułem i myślałem nie tylko ja; tę wiarę i pogląd podzielały miliony Polaków. Byliśmy pełni dobrej woli i nadziei. Ale przeciw sobie mieliśmy nie tylko szantażujące cały świat Imperium Zła, ale i rodzimych zdrajców, gotowych do zamordowania „Solidarności”, do nowych zbrodni na Polsce. Targowica ogłosiła nas wyjętymi spod prawa „elementami antysystemowymi...
Krzysztof Wyszkowski
Dla ukrycia tragicznego stanu finansów na czas wyborów rząd wymyślił „przykrycie” go uchwaleniem budżetu na… wiosnę, gdy będzie jeszcze można mamić społeczeństwo fałszywymi prognozami. Żeby „przykryć” aferę z fikcyjnym budżetem i jednocześnie raport PiS – wymyślono kłamstwo o rzekomym poniżeniu Ślązaków przez Jarosława Kaczyńskiego. Rządowe i zaprzyjaźnione z rządem telewizje, gazety i rozgłośnie radiowe pompują ze wszystkich sił bzdurę, jakoby Kaczyński uważał Ślązaków za niemiecką V kolumnę. Pomińmy jednak te „przykrycia” i „przykrycia przykryć” i spójrzmy na źródło, z którego Donald Tusk zaczerpnął pomysł do najnowszej kampanii nienawiści. W debacie wyborczej w 2007 r. atakował w ten sposób: „Byłem dzisiaj na Śląsku, jestem gdańszczaninem, jest mi wstyd, kiedy premier polskiego...
Krzysztof Wyszkowski
Niszczenie pamięci o bohaterach to może najbardziej swoista cecha rosyjsko-sowieckiego stosunku do polskości. Rosja zawsze miała i nadal posiada liczne zastępy polskich polityków, dziennikarzy, historyków, którzy wypełnią najpodlejsze zlecenie, będą od rana do wieczora gloryfikować najhaniebniejsze zaprzaństwo. Nie było miejsca na krzyż dla Traugutta przy Cytadeli i nie ma miejsca na krzyż dla Prezydenta Kaczyńskiego przed Pałacem Prezydenckim. Nie ma miejsca, bo tam, gdzie stał pomnik carskiego namiestnika Iwana Paskiewicza, przywracana jest pamięć tych gospodarzy Pałacu Namiestnikowskiego, którzy służyli carowi w sposób „wierny, czynny i sprawny, jak knut w ręku kata”. Zadeptywali Leopolda Okulickiego, Kazimierza Pużaka, Emila Fieldorfa, Witolda Pileckiego, chcą zadeptać Lecha...
Krzysztof Wyszkowski
22 lipca 1983 r. jako uciekinier z miejsca internowania zostałem aresztowany przez SB. Funkcjonariusz groził, że jeżeli nie podpiszę lojalki, pójdę na parę lat do więzienia. Odmówiłem, ale zanim mnie zwolniono, w dzienniku TVP ogłoszono: „Wyszkowski dobrowolnie się ujawnił” i na dowód pokazano mój fałszywy dowód osobisty. 25 marca 2011 r., następnego dnia po ogłoszeniu wyroku SA, redaktorzy „Dziennika Bałtyckiego” wydrukowali na pierwszej stronie zdjęcie rozradowanego najsławniejszego Polaka i tytuł: „Lech Wałęsa usłyszy przeprosiny za stwierdzenie, że donosił do SB”. Tym razem bez żadnego dowodu. 5 czerwca 1992 r. (kilka godzin po obaleniu rządu Jana Olszewskiego) klub parlamentarny Unii Wolności złożył do Prokuratora Generalnego zawiadomienie o popełnieniu przeze mnie przestępstwa...
Krzysztof Wyszkowski
Na podstawie podjętej przez oskarżonego próbie obrony poprzez oskarżanie innych w typowym dla komunizmu procesie walutowym Grossowie budują karkołomną tezę, że mordowanie, prześladowanie i grabienie Żydów było dla Polaków społecznie akceptowaną „normą” (swoją drogą, dlaczego nie twierdzą, że zachowania typowe dla hien cmentarnych były normą wśród żołnierzy Armii Czerwonej i dlaczego nie domagają się, by Rosjanie przyznali się do „złotych żniw” na ofiarach Zagłady?). Grossowie używają tylko jednego punktu widzenia, gdy poszczególne przypadki zbrodni dokonanych przez żołnierzy AK, NSZ i Batalionów Chłopskich („plugawych karłów reakcji”?) podają jako normę. Tak preparowana historia rzeczywiście „służy pewnym celom”. Umożliwia np. przemilczanie dokumentów opisujących mordowanie Żydów,...
Krzysztof Wyszkowski
Krajewski, który był wówczas członkiem delegacji Żydów z Polski, odmówił poparcia dla tego apelu i powiedział: „Poczułem się, jakby ktoś dał mi w twarz”. Ja poczułem wtedy radość, że polski Żyd odczuwa machinacje organizatorów „The Holocaust Industry” jako osobiste upokorzenie. Gdy kilka lat temu Singer został usunięty ze Światowego Kongresu Żydów z oskarżeniem defraudacji pieniędzy ofiar holokaustu, a Norman Finkelstein opublikował książkę „Holokaust jako przemysł: eksploatacja żydowskich ofiar”, w której opisał amerykańskie organizacje żydowskie jako hieny cmentarne, wydawało się, że polityka „atakowania i upokarzania” Polski na forum międzynarodowym zostanie zaniechana. Okazało się jednak, że rację ma Finkelstein, który ostrzegał: „Ten gang handlarzy Holokaustem pozbawiony jest już...
Krzysztof Wyszkowski
I nagle, bez słowa wytłumaczenia, porzuca mit o swej wyjątkowości i przedstawia się jako pierwszy lepszy chłystek: „Wszyscy podpisywali i ja podpisałem” (scenariusz spowiedzi nie przewidywał odpowiedzi na pytanie o donoszenie na kolegów za pieniądze). To oczywiście nieprawda, bo jego koledzy byli bici, katowani, szantażowani, represjonowani na tysiąc komunistycznych sposobów i odmawiali donoszenia. Ale Wałęsa powie teraz wszystko, aby tylko szybko się wtopić w swoje okrągłostołowe tło, w całą rzeszę konfidentów komunistycznej bezpieki, którzy udając naiwnych „pożytecznych idiotów”, czekali na wyznaczone im zadanie – w chwili upadku komunizmu zawrzeć w imieniu „Solidarności” zdradziecki „kontrakt” o współrządzeniu z nomenklaturą. Ale dlaczego? Sumienie go ruszyło? Uznał, że winien jest...
Krzysztof Wyszkowski
Taki jest koncept pijarowski rządu w sprawie katastrofy smoleńskiej. Ale w sprawie Otwartych Funduszy Emerytalnych jest odwrotnie. Tu już nie tylko nie trzeba być rosyjskim pilotem, ale choćby tylko krajowym ekonomistą. Do tej propagandy nada się każdy, nawet Ireneusz Krzemiński (socjolog) i Jan Lityński (matematyk). Że się na gospodarce nie znają? Ależ pierwszy jest członkiem Rady Gospodarczej przy premierze Tusku, a drugi doradcą społecznym prezydenta Komorowskiego… Że Krzemiński sam przyznawał, iż nie wie, czy coś rozumie, bo przed programem w telewizji nie zatelefonował do Filara, a Lityński też powtarza tylko to, co usłyszał od Wóycickiej? To wszystko nieważne, bo w tej propagandzie nie o funkcjonowanie OFE chodzi, lecz o to, że rząd nie ma wyjścia – już, natychmiast, w tej chwili...
Krzysztof Wyszkowski
Postawiły go pod pręgierzem dopiero jego obleśne dowcipy o homoseksualistach. Widać rację ma Warzecha pisząc: „Gdyby zażartował sobie z katastrofy smoleńskiej, z Jarosława Kaczyńskiego, z jego nieżyjącego brata, gdyby rzucił coś rubasznego w stylu posła Niesiołowskiego (…), to nie tylko nie miałby problemów, ale jeszcze by go klepali po plecach”. Jednak nawet wobec homofobii znalazł się wesołek, który usiłował wybryk Węgrzyna lekceważyć. Węgrzyn demonstrował swoje chamstwo od dawna, gdy walczył z „kaczyzmem” w komisji pod przewodnictwem Andrzeja Czumy. Teraz sam wskazał Czumę jako swojego nauczyciela od różnicowania gejów i lesbijek, co świadczy o tym, że takie nastroje są w Platformie czymś powszechnym. Czym różni się wulgarność Węgrzyna od wulgarności prezydenta Komorowskiego z jego „...
Krzysztof Wyszkowski
Kwaśniewski różni się od Tuska tym samym co od Millera – „Olek” nie jest chamem. Jest mściwy, potrafi pobrudzić sobie ręce, otaczał się moczarowcami, ale jego styl jest bliższy postawie Geremka niż Moczara. Za to Tusk i Miller, choć dzieli ich dziesięć lat wieku, są osobowościami psychologicznie prawie bliźniaczymi. Jeszcze jeden pośredni, ale może najważniejszy dowód tych różnic. Nikt tak nie nienawidzi Kaczyńskich, jak dwa lustrzane odbicia: Miller i Tusk. Gdy jeden stężały od pogardy i wrogości mówi: „Pan jest zerem”, a drugi chwali się: „Chciałem zabić”, to razem stanowią polityczne alter ego. O Millerze płk. Z., zaufany człowiek Kiszczaka, powiedział kiedyś tak: „Leszek? On u nas piwo nosił”. Tusk może piwa nie nosił, ale w czasach, gdy był tylko „macherem z zaplecza”, znał się...
Krzysztof Wyszkowski
Miałem w pamięci smutny obraz grupy patriotycznej młodzieży, skupionej wokół ks. Zycha, która po śmierci sierżanta Karosa została przez władze PRL strasznie poniżona, a przez tzw. opozycję porzucona i zapomniana. Ponadto wydawało się, że kierownictwo „Solidarności” ma obowiązek zapobieżenia ewentualności tworzenia się grup insurekcyjnych, które mogłyby zostać wykorzystane przez komunistyczną policję polityczną do jakichś prowokacji czy manipulacji. Dziś już nie całkiem rozumiem, skąd brało się moje ówczesne głębokie przekonanie o nadzwyczajnie patriotycznym nastawieniu ogółu polskiej młodzieży i możliwości wybuchu gwałtownych zamieszek. Kilka lat wcześniej napisałem artykuł pt. „Ujednolicenie – zagrożenia i szanse”, opublikowany w materiałach Grupy Publicystów Politycznych, w którym...
Krzysztof Wyszkowski
Polskie szanse na wolność w 1989 r. wynikały z rozpadania się imperium sowieckiego. Ale mimo tego rozpadu ten sam świat, który dzisiaj domaga się reform w Egipcie, po wyborach 4 czerwca 1989 r. tak bardzo przestraszył się żądania przez Polaków niepodległości, że użył wszystkich sił, by prezydentem uczynić tego samego sowieckiego pachołka, którego niedawno potępiał za mord na „Solidarności”. Nagle okazało się, że Polacy nie są bohaterami walki o wolność, lecz zacofanymi nacjonalistami, których szowinizm i ksenofobia może stać się niebezpieczna dla „pokoju światowego”. Znaleźli się też Polacy, którzy szkodzili ojczyźnie, blokując zmiany pod pretekstem ratowania „szans na demokratyzację Związku Radzieckiego”. Rząd, który w 1992 r. chciał odzyskać państwową suwerenność i dać Polakom...
Krzysztof Wyszkowski
Na Węgrzech system kłamstwa załamał się rok temu. Premier Orban uznał, że jednym z warunków rzetelnej demokracji jest ograniczenie dywersyjnej roli postkomunistycznych mediów, opanowanych, podobnie jak w Polsce, przez tamtejszy oddział Salonu i agenturę. Natychmiast agresywnie włączyły się „międzynarodowe siły postępu” z bojownikami typu Cohn-Bendit i Martin Schulz na czele. Co mogła i powinna w tej sytuacji zrobić Polska? Wszystkie nasze państwowe i narodowe interesy polegają na wsparciu Węgier przeciw postkomunistycznemu Układowi i jego zachodnim sympatykom! Jeżeli nasze państwa mają szanse na ratunek, to tylko metodami, które społeczeństwo węgierskie wybrało, oddając władzę w ręce Orbana. A co władze Polski rzeczywiście zrobiły? Oto Anne Appelbaum – jak się zdaje, nasza...
Krzysztof Wyszkowski
Po mordzie łódzkim propaganda rządowa ogłosiła, że nienawiść zbrodniarza była ślepa i – wbrew jego własnym słowom, że chciał zabić Kaczyńskiego – skierowana również do działaczy PO i SLD. Po katastrofie smoleńskiej propaganda rządowa natychmiast ogłosiła, że wszystkiemu winien był śp. Prezydent. Jako jeden z pierwszych z oskarżeniem zgłosił się Roman Kuźniar: „Pilot nie mógł podjąć sam decyzji o czterokrotnym podchodzeniu do lądowania w tak trudnych warunkach z takimi osobami na pokładzie”. Kilka dni temu kontynuował: „Kontrolerzy do końca starali się odwieść załogę Tu-154 od lądowania. Do końca mówili: »drugi krąg, drugi krąg«, krzyczeli z rozpaczy. Widzę tę nerwowość na wieży i po naszej stronie spokojne, konsekwentne, na zimno właściwie, dążenie ku zderzeniu, ku tej katastrofie...

Pages